sobota, 16 grudnia 2017

III NIEDZIELA ADWENTU

                             Znalezione obrazy dla zapytania 3 niedziela adwentu rok b          J 1,6-8.19-28
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu…
 Kto Ty jesteś? Kim jesteś? 
 Z tym pytaniem musiał zmierzyć się Jan Chrzciciel.Co było przyczyną zainteresowania osobą Jana? Oczywiście to, co wzbudzało niespotykane zainteresowanie ludności, czyli Jego nauczanie i czyny. Jan wzywał do pokuty, co wiązało się z wyrzeczeniami, których nie każdy chciał się podjąć, a na pewno, mało kto ze starszyzny Izraela, która uważała się za wzór do naśladowania.
 Jan dał takie oto świadectwo o sobie: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.”
                                   Jan zaświadczył o sobie, a była to prawda.
             A my? Co powiemy o sobie, gdy staniemy w obliczu pytania: kim jestem?

Łatwiej jest zadać komuś takie pytanie, niż samemu na nie odpowiedzieć. Takie pytanie może wzbudzić w nas zakłopotanie albo niepokój. Z naszej strony mogą pojawić się różne reakcje, ale najistotniejsze będzie to, jaką damy odpowiedź. Z naszej codzienności wiemy, że nie każdy chce powiedzieć wprost to, kim jest. Nie każdy ujawni swoją prawdziwą twarz.
Dlaczego tak jest? Są różne tego przyczyny. Jest wiele powodów, dla których, trudno jest nam ujawnić własną tożsamość. Nie łatwo jest mówić o sobie samym nawet wobec samego siebie, wobec innych, i wobec Boga.
1. Pierwszą przyczyną jest strach o własny wizerunek – nie ujawniamy siebie, gdyż obawiamy się, że prawda ogołoci nas z naszych wad i słabości.
Liczymy się z opinią i zależy nam na tym, by inni mieli o nas jak najlepsze zdanie. Boimy się tego, co i jak, inni o nas powiedzą. Dlatego wolimy ukryć swoje małości, grzechy, wady i wszelkie kompleksy pod maską wielkiego i wspaniałego człowieka.
Przyjmujemy wszelkie pozory, po to, aby zawsze nas podziwiano, chwalono i obsypywano komplementami. Nie chcemy, aby inni nas znali takimi jakimi jesteśmy – prostymi, normalnymi, zwykłymi ludźmi z wadami i kompleksami. Ukrywanie wlanej tożsamości za wszelką cenę rodzi chore relacje między ludźmi.
Ta przyczyna ogołaca nasz lęk przed utratą tego co dla nas najcenniejsze. Wolimy nie narażać się, po to, by inni nie odwrócili od nas. Zależy nam bowiem na przyjaźni, miłości ukochanej osoby, pracy, na dobrym imieniu. Dlatego nie powiemy co na dany temat szczerze myślimy, gdyż szczerość ujawniłaby nasze poglądy, może bardzo odmienne. Nie ujawnimy własnej opinii. Ukryjemy się w sobie, we własnej skorupie, myśląc, że tak jest bezpieczniej. Możemy ukrywać przed przyjaciółmi  to, co w nas jest, ale pamiętajmy, że taka postawa może doprowadzić do tragedii. Będziemy udawać, że wszystko jest w porządku, ale po pewnym czasie może okazać się, że tajenie prawdy o sobie może przynieść bolesne skutki dla bliskich.
Ukrywanie własnej tożsamości i własnego zdania pociąga za sobą obłudę, zakłamanie i uzależnienie od tych, których się boimy.
2. Przyczyną jest ucieczka przed odpowiedzialnością.
Boimy się, że prawda obnaży nasze wady i egoistyczne zachcianki oraz popełnione w przeszłości złe czyny. Bolesny jest np. grzech zdrady, który stale będzie powracał i gryzł sumienie w obecności ukochanej osoby, bo jak spojrzeć prosto w oczy osobie, którą kocham, a którą skrzywdziłem? Lęk i niepokój będzie paraliżował wszelkie nasze poczynania, dlatego zabarykadujemy się przed światem, aby nikt nie ujrzał w nas bolesnej prawdy.
3. Trzecią przyczyną jest osiągnięcie zamierzonego celu kosztem drugiego człowieka.
W tej sytuacji wykorzystywane są przeróżne metody manipulacji. Najbardziej popularną metodą jest kłamstwo publicznie wypowiedziane przeciw sprawiedliwemu człowiekowi. Ma ono swój cel. Najpierw odebranie dobrego imienia bliźniemu i zrujnowanie jego życia. A potem ukryć oszczercę za kotarą, by w ukryciu realizować własne interesy i potrzeby, gdy tymczasem cały świat będzie zwracał uwagę wyłącznie na niewinnie przez nas oskarżonym. Podobnie dzieje się w naszych środowiskach: w miejscach pracy, w gronie sąsiadów i nawet przyjaciół czy znajomych. Najczęstszy powód to rywalizacja lub zazdrość. Znamy różne historie intryg, rzucanych oszczerstw i pomówień. Kłamstwo celowo wypowiedziane ma zniszczyć drugiego, zrujnować, podeptać jego godność albo doprowadzić do degradacji, wszystko po to, by za wszelką cenę pozbyć się niewygodnego świadka czy rywala.

Czy aż tak trudno jest odpowiedzieć na pytanie: kim jestem?
– Dla jednych jest to proste i oczywiste. To ludzie prawdy, są zawsze szczerzy, otwarci na innych nawet potrzebujących. To ludzie pełni życzliwości.
– Dla pozostałych to bardzo trudne, gdyż dla własnej wygody zawsze będą udawać kogoś, kim nie są.
Dlatego Kościół w Adwencie słowami Jana Chrzciciela przypomina nam wołanie proroka Izajasza: „Prostujcie ścieżki dla Pana…” Przygotujmy nasze drogi, gdyż Pan już się zbliża. Przygotujmy się na Jego powitanie.
Uczynić to możemy przez:
– wyprostowanie relacji z drugim człowiekiem – najlepiej przez wzajemne pojednanie,
– oraz przez szczerze wyznanie Bogu swoich grzechów w konfesjonale. A Bóg widząc nasze szczere intencje wyprostuje nasze serca. Jan wzbudzał niepokój, gdyż jego mocne słowa zaczęły dawać do myślenia, poruszały sumienia, a udzielany chrzest nawrócenia, był publiczną formą przyznania się do swoich grzechów. To zaś przynaglało do przyjęcia zmiany własnego postępowania.

sobota, 9 grudnia 2017

II NIEDZIELA ADWENTU

          Znalezione obrazy dla zapytania II niedziela Adwentu rok B    (Mk 1,1-8)
Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.
    Każdy z nas stając przed Bogiem, w swojej codzienności, za każdym razem staje przed pewnego rodzaju „nowością”. Wydarzenia, w których uczestniczymy zapowiadają rozwój wydarzeń. Początki są niekiedy niejasne, ale stają się zrozumiałe z perspektywy końca. Podobnie jak w naszej codzienności, podobnie dzieje się w sferze naszej wiary. Nie wszystko rozumiemy i nie jesteśmy wstanie sobie wyobrazić, ale dotyka nas Ewangelia – Dobra Nowina, przyniesiona przez „różnych posłańców” i ukazuje szczególną wiadomość – jestem kochany przez Boga; On pragnie mi wybaczyć. Dobrą Nowiną jest Boże miłosierdzie. On pragnie, by ten szczególny rodzaj miłości do nas dotarł i dotknął naszych serc, umysłów, naszej duszy. 
Głos woła nadal i pragnie osiąść w naszych sercach. Możemy się zastanowić nad tym, co obecnie do mnie On woła…
„…przygotujcie…”
Samo słuchanie Go, słuchanie tej wieści o miłosierdziu Boga, już otwiera szeroko serca, już czyni w naszym sercu Bożą obecność. Serce doznaje powolnej przemiany, ale przygotowuje się na Jego przyjście. 
    Bóg w różnych sposób kieruje naszymi krokami i pragnie ukazać nam szczególną drogę, dzięki której On będzie mógł do nas przyjść, a my do Niego.
Chrzest, który czynił Jan był symbolem nieco innym, niż tym, co dziś rozumiemy i przyjmujemy.  W jego przypadku jednak, poprzez symbolizm śmierci, chrzest nie jest gestem który sam z siebie przynosi oczyszczenie i usprawiedliwienie; chodzi natomiast o zewnętrzne wyrażenie wewnętrznego nawrócenia, rozumianego jako umarcie dla siebie i swojego grzechu.
Chrzest Jana ogranicza się jedynie do chrztu z wody, do zanurzenia, które pomaga uświadomić sobie to jak bardzo człowiek potrzebuje Boga do zbawienia. Chrzest udzielany przez Jezusa jest radykalnie inny, ponieważ zanurza człowieka w Duchu Bożym, który jest Duchem świętości i życia.
„Ludzie, którym wybaczono, wybaczają!” – zapamiętana myśl, dziś staje się dla mnie bardziej zrozumiała. Z jednej strony czynić wszystko, by Bóg mógł wejść do mojego życia drogą, którą ja Mu przygotuję; z drugiej zaś strony – każdy z nas, ma ofiarowywać innym dary, które sam otrzymuje, przez obecność Boga w naszym życiu. Bądźmy niczym Jan – przyjmijmy Boże miłosierdzie, żyjmy Jego miłością, a nasze życie niech będzie świadectwem o Bogu – o Dobrej Nowinie – o Bożej Miłości, która zbawia.
Takie jest nasze czekanie na Boga. Bo to On sam jest sprawiedliwością i pokojem, mądrością i wolnością,odwagą i miłością. A więc wypatruj Go. Tęsknij za Nim. Czekaj na Jego przyjście. Nie na końcu twojego biegu, na końcu twoich dni. Ale czekaj na Niego na każdą chwilę swojego życia. Wyczekuj na Jego światło. Wypatruj Jego jasności. Chciej Jego mądrości. Pragnij twojego osobistego zbawiania - żebyś rósł w mądrość, w świętość, w odwagę, w wolność. Żeby zajaśniało w tobie Jego światło, żeby zadźwięczał w tobie Jego głos, żeby napełniło cię Jego piękno.

sobota, 2 grudnia 2017

I NIEDZIELA ADWENTU

Znalezione obrazy dla zapytania 1 niedziela adwentu rok b 
(Mk 13,33-37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!
 Czuwajcie - mówi Jezus do swoich uczniów - bo nie wiecie, kiedy ten czas nadejdzie (13,33).
    Aż trzykrotnie w tej krótkiej Ewangelii Jezus wezwie swych uczniów do czuwania. Wie, że będą mieli z tym kłopot. Sam przekona się o tym boleśnie, zaledwie dwa dni później, w Ogrodzie Oliwnym, gdy zastanie ich śpiących. Ale czuwanie to nie tylko walka z sennością.
   "Czuwam" - przypomniał w swoim słynnym rozważaniu przed Apelem Jasnogórskim Jan Paweł II, to nie zagłuszam swojego sumienia i nie zniekształcam go, nazywam dobro i zło po imieniu, stawiam zaporę demoralizacji, dostrzegam drugiego i nie zamykam się w ciasnym kręgu własnych interesów (por. Jan Paweł II, Częstochowa, 18.06.1983 r.)
             Zaraz po wezwaniu do czuwania Jezus opowiada uczniom krótką przypowieść:

Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. (13,34)

Właściciel domu jest człowiekiem majętnym, ma odźwiernego i swoje sługi, którym powierzył staranie o wszystko, albo tłumacząc dosłownie za tekstem greckim, "dał swoim sługom pełnomocnictwo", "przekazał im władzę". Chrystus chce nam tutaj jakby raz jeszcze przypomnieć, że wszelka władza jaką sprawuje człowiek: polityczna, sądownicza, kościelna, rodzicielska, jest z Bożego nadania, z Bożej woli, dla utrzymania porządku w Jego domu, czyli w Bożym świecie, i że jest to władza chwilowa, do czasu Jego powrotu z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem (13,35).
Ten wyraźny podział nocy na cztery części, a nie na trzy jak było u Żydów, jest dla kolejnym dowodem, że Ewangelia św. Marka powstała poza Palestyną i przeznaczona była dla chrześcijan nawróconych z pogaństwa, zamieszkujących w Rzymie. Aby jednak nie było wątpliwości, że słowa Jezusa dotyczą jedynie jakiejś zamkniętej czy wybranej społeczności, Chrystus dodaje od razu: Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie" (13,37).
   Chrystusowi w dzisiejszej Ewangelii nie chodzi jednak aby nas przerażać, odbierać nam radość życia, straszyć katastrofami i perspektywą nieuchronnej śmierci. Chce nas raczej zachęcić abyśmy nasze życie wprowadzili na właściwe tory, wyznaczyli mu cel i nadali sens. Po to także jest ten rozpoczynający się Adwent, wyjątkowy czas, ze specyficzną liturgią, przeżywaną w Polsce w niezwykłej atmosferze, gdzie nawet przyroda nabiera swoistej symboliki, bo przecież długie zimowe noce, obrazują idealnie duchowe mroki, a tęsknotę za słońcem, odwieczne pragnienie człowieka za ciepłem, dobrocią i szczęściem. Tak, Adwent, ze swoją liturgią i klimatem, ma być dla nas czasem pragnienia i oczekiwania, czasem, w którym, także poprzez osobiste wyrzeczenia, odczujemy duchowy głód Boga, który jedynie "łaknących nasyca dobrami, a bogaczy odprawia z niczym (Łk 1,53).
Czy taki będzie ten Adwent? Czy odczujemy w nim głód Boga? Czy też do tego stopnia uśpi nas szum przedświątecznej komercji, że czekać będziemy jedynie na... promocje.
Panie Jezu, który trzykrotnie zachęcasz nas dzisiaj do czuwania, spraw, prosimy, aby ani nasza pycha nie zlekceważyła Twoich słów, ani światowe troski nie zagłuszyły Twojego wezwania. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

sobota, 25 listopada 2017

UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

 Znalezione obrazy dla zapytania Chrystusa Króla rok a Mateusz(Mt 25,31-46)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
   Chrystus jest Królem w znaczeniu przenośnym: króluje w umysłach ludzkich, bo On sam jest prawdą, a ludzie od Niego powinni tę prawdę czerpać.  Króluje w woli ludzkiej, ponieważ wpływa swymi natchnieniami na naszą wolną wolę. Króluje w naszych sercach, bo nas ukochał najbardziej i nie można nikogo bardziej kochać niż Jego.
Chrystus jest także Królem jako człowiek, gdyż tylko o Chrystusie jako Człowieku można powiedzieć, iż otrzymał od Boga Ojca "władzę i cześć i królestwo".
Również i Pismo święte stawia nam przed oczami Syna Bożego jako Króla. To On jest starotestamentalnym Panem, narodzonym z pokolenia Izraela, który przez Boga Ojca ustanowiony jest Królem nad Syjonem, Jego świętą górą i otrzyma narody w swoje dziedzictwo i posiadłości swoje aż po krańce ziemi. Również w starym Testamencie czytamy "Tron Twój, Boże, trwa na wieki wieków; berło prawości, laska Twego królestwa" oraz "Wzejdzie za dni Jego sprawiedliwość i obfitość pokoju... I będzie panował od morza aż do morza i od rzeki aż do krajów okręgu ziemi".
Z Nowego Testamentu można wspomnieć tylko poselstwo Archanioła, który poucza Dziewicę Maryję, iż "porodzi Syna, któremu da... Pan Bóg stolicę Jego praojca Dawida i który będzie królował w domu Jakubowym na wieki, a królestwu Jego nie będzie końca." Sam Chrystus świadczy o swoim panowaniu: dając odpowiedź na publiczne zapytanie Piłata, iż jest Królem, iż dana Mu jest wszystka władza na niebie i na ziemi; a słowa te cóż innego oznaczają, jak nie wielkość Jego potęgi i nieskończoność królestwa? Na czym zaś polega ta godność i władza Pana Naszego, trafnie określa św. Cyryl Aleksandryjski: "Dzierży On, Jednym słowem, panowanie nad wszystkim stworzeniem, nie siłą wymuszone, ani od nikogo z zewnątrz, ale na mocy swej istoty i natury"; znaczy to, że władza Jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu natury boskiej i ludzkiej. Stąd wniosek, że Chrystusowi należy się uwielbienie od ludzi i od aniołów, nie tylko jako Bogu, lecz zarazem aniołowie i ludzie mają być posłuszni i ulegli Jego władzy, jako Człowieka, mianowicie, iż na mocy samego zjednoczenia boskiej i ludzkiej natury, Chrystus panuje nad całym stworzeniem.
Chrystus jednak panuje nad nami nie tylko z prawa natury, lecz także z prawa, które Sobie nabył przez dzieło odkupienia. Oby wszyscy ludzie, zapominający o tym, rozważyli to, jak drogo kosztowaliśmy Zbawcę Naszego: "nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni... ale drogą krwią jako Baranka niezmazanego i niepokalanego Chrystusa".
 Chrystus posiada pełnię wszystkich wymiarów władzy, o czym czytamy w Piśmie Świętym. Pełnię władzy nauczania, prawodawczej i sędziowskiej.
Jezus dany jest ludziom, jako Odkupiciel, aby w Niego wierzyli, a równocześnie jako prawodawca, aby Go słuchali. Ewangelie przedstawiają Go, jako ustanawiającego prawo, gdy chociażby głosi na górze swe błogosławieństwa, wydając słuchaczom nakazy i normy postępowania, ale także ukazany jest jako władca praw natury, gdy zamienia wodę we wino, ucisza burzę, czy wskrzesza zmarłych. O władzy zaś sędziowskiej, którą otrzymał od Ojca, słyszymy i w dzisiejszej Ewangelii .
Nie zapominajmy, że jednak to królestwo Chrystusa jest głównie duchowe i do duchowych rzeczy się odnosi. Ci, którzy pragną do niego wejść, przygotowują się przez pokutę. Nie mogą zaś inaczej wejść, jak przez wiarę i chrzest, który choć jest zewnętrznym obrzędem, jednak oznacza i sprawia wewnętrzne odrodzenie: to królestwo przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności, a od swych zwolenników wymaga nie tylko, aby oderwali się od bogactw i rzeczy ziemskich i wyżej cenili nad nie skromność obyczajów i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby się zaparli samych siebie i nieśli swój krzyż, ponieważ Chrystus, jako Odkupiciel, krwią swoją nabył Kościół, a jako Kapłan, złożył z Siebie ofiarę za grzechy i ustawicznie ją składa. Wróćmy jeszcze do powodów ustanowienia dzisiejszej uroczystości. Jeżeli papież nakazał, aby cały katolicki świat czcił Chrystusa jako Króla, to przez to chciał zaradzić potrzebom dzisiejszych czasów i podać szczególne lekarstwo na zarazę, jaka nawiedziła społeczeństwo ludzkie. A tą zarazą jest  laicyzm,  jego błędy i złe dążenia. Ale ja wiem, komu zaufałem. Ja jestem katolikiem i mam tylko jednego Króla. Boga, którego ramionami jest lilia nieskończonej miłości i miecz sprawiedliwości. Bo tylko Chrystus Wodzem, Chrystus Królem Chrystus Władcą nam.

sobota, 18 listopada 2017

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

         Znalezione obrazy dla zapytania 33 niedziela zwykła rok a      (Mt 25,14-30)


 Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
   Ewangelista Mateusz zamieszcza przypowieść Jezusa o talentach. Wielkość powierzonego sługom majątku była dostosowana do osobistych możliwości każdego z nich. Zaangażowanie sług okazało się jednak różne: jeden był bardzo gorliwy, drugi-przeciętnie, a trzeci- leniwy. Dwaj pierwsi słudzy natychmiast zabrali się do pracy, używali środków, które im powierzono i realizowali wolę swego Pana. Bronili jego interesów i realizowali jego cele. Trzeci sługa usprawiedliwił swoją postawę lękiem wobec swojego pana. Nie pomnożył dobra otrzymanego, ani nie użył go dla siebie. Oddał jednak tyle samo, ile otrzymał, uczynił powierzony mu talent bezużytecznym. Spotkała go za to kara- za brak zaangażowania, a nie za mały stan posiadania. Jezus odniósł przypowieść o talentach do bogactw duchowych. Według Niego, kto u Boga jest bogaty, tego Bóg uczyni jeszcze bogatszym przy ostatecznej zapłacie. Kto jednak nie posiada skarbów, które liczą się w niebie, na sądzie Bożym zostanie z niczym.
                Co robię z darem wiary? Czy ją rozwijam, pogłębiam? Czy moja wiara wzrasta?
 Zachętę pana, aby starać się żyć dobrze niezależnie od tego, czy mamy pozytywny obraz Boga czy nie, tak naprawdę możemy streścić w znanym powiedzeniu: „Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce szuka powodu". To od nas zależy najwięcej. Bo dobre życie jest możliwe zawsze. Nie tylko wtedy, gdy wszystko na początku tego życia ułożyło się dobrze. Nowe życie można zacząć w każdej chwili. „Oto wszystko czynię nowe" - mówi Jezus. On dziś pokazuje ci w głębi twego serca jak możesz rozpocząć to nowe, dobre życie. Jeśli tylko chcesz.

sobota, 11 listopada 2017

XXXII NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania Ewangelia o pannach mądrych i głupich (Mt 25,1-13)
Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie! Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną. Odpowiedziały roztropne: Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie! Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: Panie, panie, otwórz nam! Lecz on odpowiedział: Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.


     Źródłem radości jest nadzieja naszego zmartwychwstania, o której zapewnia nas św. Paweł. Trzeba jednak czuwać, aby nie przegapić przyjścia Chrystusa. Boża mądrość, która jest wspaniała i niewiędnąca, podpowiada, aby zawsze czuwać, jak roztropne panny oczekujące na przybycie oblubieńca. Uczestnictwo w Eucharystii napełnia nas doświadczeniem Bożej mądrości oraz uczy czuwania i gotowości na spotkanie z przychodzącym Chrystusem.
    Chrystus w przypowieści o pannach mądrych i głupich zwraca uwagę na to, że mądre nie podzieliły się swoją oliwą z leniwymi, którym nie chciało się w odpowiednim czasie napełnić lamp. Mądrość to nie tylko troska o to, by moja lampa była pełna i zawsze gotowa do świecenia, ale i umiejętność spojrzenia na innych ludzi i precyzyjne rozpoznanie ich motywacji, gdy wyciągają rękę po pomoc.
Chrześcijanin musi umieć powiedzieć „nie”. Tak jak to uczyniły panny mądre: „Aby nam i wam nie zabrakło, idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Ten, kto nie umie odmówić pomocy ludziom żyjącym kosztem innych, będzie odpowiadał przed Bogiem za złe wykorzystanie swoich talentów. Może się zdarzyć, że przy nieroztropnym wspomaganiu innych zabraknie czasu, zdrowia, sił, pieniędzy dla dobrego wykonania obowiązków, za które jest odpowiedzialny. Leniwych wspomagać nie wolno!
   Zagadnienie współczesnego miłosierdzia winno być na nowo gruntownie przemyślane i ustawione na ewangelicznym fundamencie. Kościół składa się z ludzi świadczących miłosierdzie i korzystających z miłosierdzia. Ich wzajemne współżycie musi być oparte na mądrości. Chodzi o to, by każdy dobry czyn ubogacał zarówno dającego, jak i odbierającego. Tylko taka pomoc może być nazwana ewangeliczną.

sobota, 4 listopada 2017

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 31 niedziela  zwykła rok a (Mt 23,1-12)
Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.


   Bóg daje prawo i pragnie, by je przestrzegano. Szczególną rolę w głoszeniu słowa Bożego i przestrzeganiu go spełniają kapłani. Jezus przestrzega przed obłudą- życiem religijnym na pokaz. Uczniowie mają naśladować Chrystusa w pokorze i służbie. Słowa te skierował Jezus do tłumów i do swoich uczniów, którzy w rodzącej się nowej wspólnocie będą pełnili zadania podobne do zadań nauczycieli Pisma i faryzeuszów w narodzie wybranym. Nauczyciele Prawa i faryzeusze jako następcy Mojżesza objaśniali jego prawa, ale w życiu nie przestrzegali jego przepisów. Zasiadali na krześle lub podwyższeniu w synagodze, z którego przemawiali i wyjaśniali Pismo Święte. Podkreślało to urzędowy sposób nauczania oraz godność samego nauczyciela. Jezus mówi, że trzeba zachowywać te zasady, bo są słuszne, ale nie należy naśladować ich postępowania, bo tylko mówią, ale tego nie czynią. Uczniowie Jezusa mają poznać Prawo i zawsze się do niego stosować. Nie można naśladować próżności, popisywania się przed ludźmi dobrymi uczynkami, pozorną pobożnością . Przywódcy i nauczyciele religijni stosowali wobec siebie tytuły, które przysługiwały tylko Bogu: „Ojciec”; „Nauczyciel”; „Przewodnik”; „Mistrz”. Jezus ostrzega, że tylko Bóg jest godny przyjmować takie wyrazy szacunku, i wyraźnie mówi, że wszyscy Jego uczniowie są sobie równi. Uczniowie mają tylko jednego nauczyciela- Boga Ojca i Jezusa Mesjasza. Uczniowie nie mają przyjmować tytułu „rabbi” , bo nie są nauczycielami, lecz świadkami Jezusa. Uczniowie mają tylko jednego duchowego Ojca, Tego w niebie. Uwierzyli, że On to posłał swojego Syna, i przez wiarę stali się umiłowanymi dziećmi Boga. Sami nie będą dla nikogo „ojcami”, lecz tylko sługami Jezusa i ludzi. Uczniowie mają tylko jednego przewodnika i mistrza- Jezusa. Tylko On wie, jak poprowadzić człowieku ku zbawieniu, tylko On może przeprowadzić każdego człowieka przez życie, śmierć i zmartwychwstanie. Uczniów Jezusa powinna ożywiać pokora i duch służenia.
Czy ja żyję prawdziwie słowem Bożym w codziennym życiu? A może moja pobożność jest na pokaz, by ludzie widzieli? Jaki jest mój stosunek do Prawa Bożego? Jak wygląda moje wykonywanie Prawa Bożego? Czy modlę się za kapłanów, by byli prawdziwymi świadkami Boga?

sobota, 21 października 2017

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 29 niedziela  zwykła rok a homilia                                         (Mt 22,15-21)
Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie. Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką. Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy? Pokażcie Mi monetę podatkową! Przynieśli Mu denara. On ich zapytał: Czyj jest ten obraz i napis? Odpowiedzieli: Cezara. Wówczas rzekł do nich: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.
    Napisano już dużo o tej kłótni o podatki. Jedno jest pewne, Jezus w ogóle nie zajął stanowiska w tej sprawie. Nie dał się sprowokować. Można oczywiście zrozumieć Jego odpowiedź w ten sposób, że skoro denar ma napis cezara, to należy do cezara i nie należy wstrzymywać się przed płaceniem podatków. W gruncie rzeczy Jezus uniknął pułapki rozstrzygnięć problemów politycznych, finansowych czy ekonomicznych.
    Chrystus przyszedł po to, by człowiekowi ukazać źródło grzechu: serce. To należy oddać Bogu! Jest tylko jeden podatek – podatek wyznania win. Co by się stało, gdybyśmy w ogóle nie płacili wszelkich podatków, zaniedbali NIP-y i PIT-y, pokpili sobie kwity za światło i za energię, i nie odwiedzali latami okienek w urzędzie skarbowym? Co się stanie z człowiekiem, który zaniedbał podatek sumienia należny Bogu w okienku konfesjonału? Które konsekwencje są poważniejsze? Jeśli rzeczą konieczną jest nieustanne porządkowanie naszych relacji z państwem, to tym bardziej z państwem Boga!
    Celem pierwszego nadejścia Mesjasza nie było zaprowadzenie wszechświatowego pokoju czy kodyfikacja polityczno-ekonomiczna. Celem było zajęcie się praprzyczyną nieszczęść, czyli grzechem. To w czasie swego drugiego przyjścia zaprowadzi On pokój na świecie. Żydzi z czasów Pana Jezusa nie chcieli słyszeć o Mesjaszu Cierpiącym Słudze, który miał przyjść jako Paschalny Baranek ofiarny. Chcieli Króla zwycięskiego, który założyłby doskonałe królestwo, porządek idealnego społeczeństwa.
    Mamy obowiązek składania denara Bogu. Nowy Testament mówi o tym kilkakrotnie. ale o Nie chodzi jednak o denara składanego w urzędzie, uregulowanie zadłużeń sumienia: denar przebaczenia, gdyż umiemy prosić o przebaczenie Boga, ale na prośby bliźnich jesteśmy głusi i dusimy ich zawiścią (Mt 18,28); denar darowany dla ulgi człowiekowi obciążonemu zadłużeniami moralnymi, które rzucają go do stóp Jezusa (Łk 7,41); denar pracy nad rozwojem powołania, jakim zostaliśmy wszyscy obdarowani, bez względu na czas nawrócenia (Mt 20,13); denar dzielenia się mądrością słowa jak chlebem, nawet gdy jest za późno i nie mamy nic do ofiarowania innym oprócz Bożych słów i modlitwy (Mk 6,37); denar nieżałowania niczego w miłowaniu Jezusa, wzorem Marii, która nie żałowała nie tylko naczynia alabastrowego, ale zapewne i swego alabastrowego życia dla chwały Chrystusa (Mk 14,5); denar wyrzeczenia się wszelkiej magii i każdego rodzaju okultyzmu, nawet jeśliby miały pozór medycznego omamienia (Dz 19,19). I wreszcie denar miłosierdzia, ulitowania się nad nieszczęściem innych, którzy zabłądzili w drodze do Jerozolimy Niebieskiej (Łk 10,35; Ap 6,6). Oto zgłoszenie identyfikacyjne dla osoby prowadzącej samodzielnie działalność zbawczą!
                                                                                                     O.  
Augustyn Pelanowski OSPPE

Znalezione obrazy dla zapytania 29 niedziela  zwykła rok a homilia


sobota, 7 października 2017

XXVII NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 27 niedziela zwykła rok a Miłosierdzie Boże(Mt 21,33-43)

Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili. Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami? Rzekli Mu: Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze. Jezus im rzekł: Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach. Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.
    Czasem stawiamy sobie pytania dotyczące przejawów wiary: czy chodzę do kościoła, czy modlę się, czy przyjmuję sakramenty, jaki jest mój stosunek do drugiego człowieka? To wszystko ważne. Ale są pytania fundamentalne, które określają samą istotę naszej wiary. Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Bóg? Czy mam z Nim relację osobową? Czy jest On w moim doświadczeniu wiary Stwórcą nieba i ziemi, najlepszym Ojcem, Panem winnicy doczesności, która została mi dana i zadana, bym czynił sobie ziemię poddaną?
Do tych pytań trzeba wracać często, aby wiara nie stała się jałowa, byśmy nie zapomnieli skąd przyszliśmy i dokąd idziemy. Trzeba w sobie pielęgnować pokorną wdzięczność wobec Boga, który bez naszych zasług obdarzył nas tyloma łaskami. Wielką pomocą na tej drodze ufności i pokory są dla nas święci, którzy trudzili się w winnicy Pana. Stanowią dla nas żywy komentarz do dzisiejszej przypowieści. Siedemdziesiąt sześć lat temu odeszła z tego świata czyli narodziła się dla nieba święta Faustyna, zwana Apostołką Miłosierdzia Bożego. Ten niezwykły tytuł otrzymała od samego Zbawiciela rok przed śmiercią, podczas uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa: „W czasie mszy św. miałam poznanie Serca Jezusa: jakim ogniem miłości płonie ku nam, jest morzem miłosierdzia; wtedy usłyszałam głos: Apostołko mojego miłosierdzia, głoś światu całemu o tym niezgłębionym miłosierdziu moim, nie zniechęcaj się trudnościami, jakie spotkasz w głoszeniu mojego miłosierdzia. Te trudności, które cię tak boleśnie dotykają, są potrzebne do twego uświęcenia, i dla wykazania, że dzieło to moim jest.” (Dz. 1142)
W przeciwieństwie do niewdzięcznych pracowników winnicy z dzisiejszej Ewangelii święta Faustyna odpowiedziała na wezwanie Pana Jezusa, wypełniając wolę Boga w codziennej drodze powołania. Choć miała niezwykłe wizje i doświadczenia mistyczne, była zwykłą zakonnicą, która pragnęła jednego – kochać Boga całym sercem, całą duszą i ze wszystkich sił iść drogą wiary i powołania do świętości. Droga ta nie była łatwa, ale jak mówi św. Paweł: „Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8, 28).
     Pan Jezus powiedział do swych uczniów: „Idźcie na cały świat”. W tym nakazie misyjnym streszcza się cały wysiłek pracowników winnicy, aby Bóg był znany, kochany i czczony przez wszystkich ludzi. Gdy czytamy Dzienniczek św. Faustyny uderza przede wszystkim jej gorąca miłość do Boga, jej wielki trud i wysiłek zmierzał zawsze do tego, aby wszyscy ludzie poznali bezmiar Bożego miłosierdzia i przestali odrzucać miłosiernego Zbawiciela – Syna Pana winnicy.
Czy za życia Faustyny mógł ktoś przypuszczać, że ta przedwcześnie zmarła zakonnica stanie się wielką Apostołką Bożego miłosierdzia, znaną i czczoną na całym świecie? Ojciec Święty Jan Paweł II, podczas konsekracji bazyliki w Łagiewnikach, powiedział słowa, które są dla nas wszystkich zobowiązaniem: „Trzeba tę iskrę Bożej łaski rozniecać. Trzeba przekazywać światu ogień miłosierdzia. W miłosierdziu Boga świat znajdzie pokój, a człowiek szczęście! To zadanie powierzam wam, drodzy bracia i siostry, Kościołowi w Krakowie i w Polsce oraz wszystkim czcicielom Bożego miłosierdzia, którzy tu przybywać będą z Polski i z całego świata. Bądźcie świadkami miłosierdzia!”.
Tylko w ten sposób wyzbędziemy się obojętności i niewdzięczności jaką widzimy w postawie rolników z dzisiejszej przypowieści, którą Jezus daje nam ku przestrodze, byśmy Bożych łask nie marnowali. Ale jednocześnie Zbawiciel ukazuje nam św. Faustynę, jako wzór przyjęcia Bożych łask, zaufania do swego Stwórcy i wierności aż do śmierci, która po trudach pracy w winnicy Pana staje się bramą do wiecznego szczęścia w Królestwie miłości, sprawiedliwości i pokoju.