sobota, 29 lipca 2017

XVII NIEDZIELA ZWYKŁA

                  Znalezione obrazy dla zapytania 17 niedziela zwykła rok a  (Mt 13,44-52)
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Z radości poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca, poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko? Odpowiedzieli Mu: Tak jest. A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare.
    Każdy z nas lubi marzyć o skarbie ukrytym, który czeka w miejscu niedostępnym na to, byśmy to właśnie my mogli go znaleźć, spieniężyć i wykorzystać dla poprawienia własnego życia, statusu, kondycji finansowej. Ale szukać skarbu w sobie? Niby jak? Czyżbyśmy mieli w sobie coś, co pozwala nam poprawić naszą ziemską dolę? W dniu naszego Chrztu zostaliśmy obdarzeni różnorodnymi darami Ducha Świętego, a zatem i w nas znajdują się skarby. Wystarczy je tylko wyłuskać, ogładzić, rozwinąć i w pełni z nich korzystać. Ale nie tylko dla siebie, dla lepszej kondycji finansowej, psychicznej i fizycznej, lecz głównie po to, by poprawić nasz stan duchowy, bowiem w sercu naszym jest świątynia Boga, Ducha Świętego, w nim to mieszka Jezus Chrystus.
                    (1 Krl 3,5.7-12)                   Znalezione obrazy dla zapytania 17 niedziela zwykła rok a
W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie.
   Z pierwszego czytania o Salomonie można wyciągnąć naukę, jak postępować wobec Boga i wobec bliźnich. Nasze zapędy egoistyczne należy przełożyć na troskę o innych, nasze prośby o usunięcie przeszkód zamienić na prośbę o umiejętne rozstrzyganie problemów życiowych, partnerskich, w domu i pracy. To właśnie umiejętności, które wychodzą naprzeciw bliźnim, są naszymi skarbami. Każdy z nas chciałby usłyszeć Słowa Boga skierowane do Salomona: „Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie”, ale to tylko od nas zależy, czy równie mocno zapadną w nasze serca i wpłyną na nasze życie.  Konieczność takiego postępowania potwierdza w dwóch zdaniach święty Paweł, który -mówiąc o naszym powołaniu do dobra – podkreśla, że to Bóg nas wybiera i wyznacza nam zadania: „Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał  tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił  tych też obdarzył chwałą.”
W przekazie ewangelicznym słuchamy dwóch przypowieści, przyrównujących Królestwo Boże do skarbu lub perły oraz do sieci zagarniającej ryby. Skarb został znaleziony przypadkowo, drogocenna perła była celem poszukiwań, ale zarówno rolnik, jak i kupiec, pozbywają się wszystkiego, co posiadają, aby stać się właścicielami skarbu lub perły. Czy stać nas na taki radykalizm w zdobywaniu Królestwa niebieskiego? Ostrzeżeniem dla nas jest przyrównanie do sieci, która wprawdzie zagarnia wszystkie ryby, ale której zawartość zostaje później przebrana, a to, co złe  odrzucone. Jezus przypomina, co nas może czekać; „Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.”                           
     Jezu Chryste, pozwól nam odnaleźć w sobie skarby wieczne, byśmy mogli zrealizować nasze powołanie i cieszyć się na spotkanie z Tobą. Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie.
 

sobota, 22 lipca 2017

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

   Znalezione obrazy dla zapytania xvi niedziela zwykła rok A         (Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.
    Trzeba dobrze wczytać się w słowa z  Jezusowej przypowieści o pszenicy i chwaście, aby zobaczyć, że Chrystus w przypowieściach przybliża spokojnie i rzetelnie „rzeczy ukryte od założenia świata” w odpowiednich proporcjach. Obok dobrego nasienia istnieją chwasty; dobro i zło współistnieją, aż do czasu żniw, czyli sądu ostatecznego. To zamysł Boga, który dał nam wolność. Wszechmocna dłoń nie przestaje jednak czuwać nad nami i światem: „Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy moc, gdy zechcesz” (Mdr 12,18). 
     Jak ważne jest abyśmy cierpliwie i z ufnością czynili dobro na wzór Chrystusa . Nie chcieli „niszczyć” zła i to czasami razem z ludźmi, nie tworzyć z Kościoła jako sekty czystych, ale byli nadzieją dla zbłąkanych i obojętnych. Chwast nigdy nie stanie się pszenicą, ale człowiek postępujący źle, może się nawrócić. Do kogo, gdzie wróci? Do fanatyka, który rzuca gromy na złych, życząc im śmierci i piekła, do faryzeusza, który jest ciągle lepszy od innych. Jezus zabrania Jakubowi i Janowi „sprowadzić ogień” na miasto samarytańskie (por. Łk 9,51-55), a modlitwę faryzeusza podaje jako przykład modlitwy niewysłuchanej przez Boga (por. Łk 18,9-14). Chwasty są również w naszym sercu, w działaniu i modlitwie, nie tylko u inn
 Należy mówić prawdę innym, ale jeszcze gorliwiej głosić Ewangelię Jezusa Chrystusa. Do tego wzywa przypowieść o siewcy, pszenicy i chwastach. Bóg siejąc ziarno królestwa, na glebie skażonej ludzkim grzechem – dał początek królestwu, które się rozwija i wzrasta. Ponieważ Bóg to czyni, każdy kto przyjmuje nasienie królestwa Bożego i Jego Siewcę – otrzymuje moc przemiany i jak zaczyn w cieście – skutecznie przemienia swoje otoczenie. Ziemia staje się bardziej przygotowana na ostateczne żniwa. Zmienia się nasz sposób modlitwy, jesteśmy pewni naszej relacji z Bogiem i Jego potęgi, cieszymy się z obecności Boga między nami, który pragnie wszystkich zbawić, modlimy się odważnie i o rzeczy wielkie. Duch Jezusa „przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami… przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą” (Rz 8,26-27).
                                                                                 Znalezione obrazy dla zapytania xvi niedziela zwykła rok A

sobota, 15 lipca 2017

XV NIEDZIELA ZWYKŁA

        Znalezione obrazy dla zapytania XV NIEDZIELA ZWYKLA ROK A             (Mt 13,1-23)
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał niektóre [ziarna] padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha! Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich? On im odpowiedział: Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane, i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza: Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił. Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę, powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło ujrzeć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli. Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy! Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze. Posiane na miejsce skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje. Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne. Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny.
    Gleba ludzkiego serca ma zapewnić to, co jest potrzebne do owocowania Bożego słowa. Dopiero ta wzajemna współpraca Bożej siły życia z glebą gwarantuje odpowiednie owoce. Ale nie tylko słowo Boga jest ziarnem, nasze ludzkie słowo skierowane do drugiego człowieka też jest ziarnem. Różnica jednak między Bożym słowem a naszym, ludzkim, jest wielka. Boże słowo jest zawsze dobre, pełne życia i świętości. Nasze słowa ludzkie bywają puste, zawodzą, nie mają w sobie siły życia. Co więcej, mogą być nawet ziarnem złym.
  Często zdarza się nam szukać odpowiedzi na to, jakim rodzajem gleby jesteśmy. Czy bardziej jesteśmy drogą, ziemią skalistą, czy też może ziemią, która wymaga wyplewienia z niej bardzo wielu jeszcze chwastów. Choć pytanie takie nie jest bezzasadne, to wydaje mi się, że każdy z nas może zidentyfikować się z każdym z wymienionych przez Jezusa typów gleby. Najtrudniej jest nam odnaleźć w sobie ziemię żyzną. W jednej dziedzinie życia będziemy bowiem bardziej niestali niż w innej; nie zawsze potrafimy dochować wierności nie tylko Jezusowi, ale także swoim słowom. Choć dziś jesteśmy wierni, to musimy uważać, abyśmy tej wierności Jemu dochowali także i jutro. „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”, poucza nas św. Paweł (1Kor 10,12).
Być ziemią żyzną oznacza bowiem być świętym, a do świętości doprowadzić może nas jedynie On sam, o własnych siłach uświęcić się nie zdołamy. 

   
Spraw, o Panie, abym słuchał z uwagą i przypominał sobie wytrwale Twoją naukę i wykonywał ją mężnie i pilnie, gardząc bogactwami i oddalając się od wszystkich niepokojów życia światowego... Spraw, abym umocnił się pod każdym względem i rozważał Twoje słowa, zapuszczając głęboko korzenie i oczyszczając się ze wszystkich przywiązań światowych (św. Jan Chryzostom).

sobota, 8 lipca 2017

XIV NIEDZIELA ZWYKŁA

                                 Znalezione obrazy dla zapytania Serce Jezusa pokorne i ciche
                             Jezus łagodny i pokorny sercem
                       W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami:
 „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko prze kazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.
Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźmijcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

             Co stanowi istotę naszego życia? Czynienie znaków czy dokładne i doskonałe życie
chrześcijańskie? Oczywiście, że to drugie. Znaki natomiast z niego właśnie biorą początek i
na nim się kończą. Kto bowiem prowadzi żywot doskonały, ten jedna sobie tę łaskę, kto zaś
tę łaskę otrzymuje, otrzymuje ją dlatego, aby życie innych naprawiać. Dobre życie może przynieść więcej korzyści. Życiem nie nazywam  tego, że pościsz, że chodzisz we włosiennicy , ale  że miłujesz bliźniego, że chlebem swoim karmisz biednego, że gniew poskramiasz, że się uwalniasz od próżności, że zazdrość wykorzeniasz. Tak i Chrystus pouczał: „Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca” (Mt 11,29). Nie powiedział: pościłem, chociaż mógł wspomnieć o owych czterdziestu dniach postu, ale
mówi, że jest cichy i pokornego serca. I gdy ich rozsyłał, nie powiedział: pośćcie, ale: „Jedzcie,
co przed wami położą”
(Łk 10,8). Wydał natomiast surowe prawa dotyczące pieniędzy: „Nie
miejcie złota ani srebra, ani pieniędzy w trzosach waszych”
(Mt 10,9). Gdy to mówię, nie
ganię  postu, broń Boże, gorąco pochwalam, ale ubolewam widząc, że nie troszczycie się o inne cnoty sądząc, iż wystarcza do waszego zbawienia post, który w rzędzie cnót zajmuje ostatnie miejsce. Najważniejszymi bowiem są: miłość, sprawiedliwość i jałmużna, która nawet dziewictwo przewyższa. Tak więc jeśli chcesz być równy Apostołom, nie masz żadnej przeszkody. Wystarczy bowiem tylko te cnoty posiadać, a nie będziesz miał mniej od nich.
                        Czy  mam coś, czego bym nie dostał od Boga?             

sobota, 17 czerwca 2017

XI NIEDZIELA ZWYKŁA


Znalezione obrazy dla zapytania 11 niedziela zwykła rok aJezus widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza, i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: «Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: „Bliskie już jest królestwo niebieskie”. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!
   "Idźcie i głoście” taki polecenie otrzymało od Jezusa Dwunastu, których wysłał On do świata z orędziem Dobrej Nowiny. Każdy z nas usłyszy na zakończenie Mszy Świętej: „Idźcie w pokoju Chrystusa”. Staniemy się w ten sposób posłani przez Pan do dawania świadectwa. Najpierw jednak sami musimy     napełnić się Bogiem, poznawać Go, aby następnie składać wiarygodne świadectwo, które łączy modlitwę, słowo i czyn. Aby tak się stało, potrzebujemy umocnienia w Eucharystii. Stąd ważne staje się jej właściwe przeżycie. Każdego człowieka – każdego katolika – określa kultura osobista i dobre wychowanie, Także w miejscu świętym – w kościele. Dla nas, katolików, dom Boży to miejsce, gdzie przebywa Chrystus w Sakramencie Miłości. Tu przychodzimy przecież, by wielbić Boga – a nie Go obrażać! I tworzyć wspólnotę, a nie złowrogo patrzeć jeden na drugiego. Jesteśmy więc odpowiedzialni za poziom naszej wiary i za siebie nawzajem.
    Poprzez Dwunastu włączeni jesteśmy w to ogromne zgromadzenie, które nazywa się Kościołem, ale które dziś chętniej określamy mianem Ludu Bożego. W każdą niedzielę na nowo spotykamy się z tym podstawowym aspektem naszej wiary: żyjemy jako lud, w Kościele i przez Kościół Chrystusowy, który jest Kościołem apostołów: "Wierzę w apostolski Kościół".
Jesteśmy członkami tego ruchu, który zrodził się w dniu, kiedy Jezus wybrał Dwunastu, aby żyć pośród nich. Jeśli zdarza nam się, że jesteśmy niezadowoleni z Kościoła, z papieża, biskupów czy naszego proboszcza, rozważmy tę sprawę... razem z Jezusem. Możemy krytykować, ale powinniśmy także troszczyć się o to, by cały Kościół był żywym zgromadzeniem wokół Jezusa i żarliwym głosicielem Jego Ewangelii.
Chrześcijanin, który przeniknięty jest miłością do Kościoła i żarliwością misyjną, idzie śladami apostołów i Jezus uważa go za jednego ze swoich.

             Od   25  czerwca  do 1  lipca  wyjeżdżam  na  rekolekcje  do  Sandomierza .
Proszę o modlitwę i zapewniam wszystkich o swojej pamięci modlitewnej.
                                    


sobota, 27 maja 2017

UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO

Podobny obrazJedenastu uczniów udało się do Galilei na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.
Trzeba  jeszcze raz przypomnieć sobie słowa z usłyszane w dzisiejszej Ewangelii:
„Jezus przemówił tymi słowami: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20).
Jezus jest Bogiem. Jezus jest tym, który ma pełną władzę w niebie i na ziemi. Daje nam nakaz misyjny, posyła każdego z nas, abyśmy głosili Ewangelię i przez chrzest w imię Trójcy Świętej przyjmowali ludzi do Kościoła.
Kiedy bierzemy do ręki Pismo Święte,  przeczytamy, że najważniejsze dla człowieka jest, aby osiągał niebo, osiągnął świętość, osiągnął zbawienie. Dzisiaj w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego postawmy sobie pytanie o o ten najważniejszy cel. O nasze osiąganie nieba. O naszą drogę do nieba.
„Chrystus zostawił nam wzór, abyśmy szli Jego śladami” – napisał św. Piotr Apostoł w swoim pierwszym liście. Jak chcemy iść śladami Jezusa? Co robić? Jak podążać do nieba?
Mężczyźni w białych szatach z dzisiejszego pierwszego czytania powiedzieli do Apostołów: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?” To pytanie zostało skierowane do najbliższych uczniów Jezusa. Ale i mamy prawo, a nawet obowiązek, aby takie samo pytanie zostało postawione i nam.
Po pierwsze: dlaczego stoicie? Dlaczego stoimy na ziemi? Stoimy, ponieważ na tej ziemi postawił nas Bóg. Stworzył nas na swój obraz i podobieństwo. Dał nam nawet wolność. Niestety, nadużyliśmy trochę daru tej wolności. Pozwoliliśmy sobie na zło, grzech, cierpienie i śmierć. Bóg jednak nie pogodził się z tym naszym losem. Potwierdzeniem jest wcielenie, odkupienie, zmartwychwstanie, a dziś – wniebowstąpienie. Czy zatem „stanie na ziemi” to nasz ostateczny cel? Nie.
Przychodzi drugie pytanie owych mężczyzn: Dlaczego wpatrujecie się w niebo? To jest pytanie również do nas: Dlaczego wpatrujemy się w niebo? Bo naszym celem nie jest ziemia. Naszym celem jest niebo. I Jezus dzisiaj daje nam tego przykład. Jesteśmy wezwani, aby stojąc na ziemi, wpatrywać się jednocześnie w niebo. Kierować uwagę, swoje myśli i serce w stronę niepojętego Boga. Bo ostatecznym celem i sensem naszego życia jest niebo. Jest zjednoczenie z Bogiem.
 Jak to niebo osiągnąć? Prosta odpowiedź : przez dawanie świadectwa.
Mówi Jezus do Apostołów: Gdy Duch Święty zstąpi na was i otrzymacie Jego moc, będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi. Zatem, aby osiągnąć niebo potrzeba nam dawać świadectwo o Jezusie. Dla Apostołów sprawa była jasna. A co to znaczy dla nas? Dla nas powinien to być nasz dom rodzinny, nasze codzienne środowiska, nasza ojczyzna. Tam mamy być świadkami Chrystusa. Mamy świadczyć o Jezusie wśród nieznających Boga, niewierzących, nawet wśród tych, którzy nie chcą o Nim słyszeć, bo jest im niewygodny. Gdziekolwiek pojedziemy, na przykład do pracy, mamy dawać świadectwo o Jezusie, a nie się Go wstydzić i udawać, że Go nie znamy.
Czy w drodze do nieba jesteśmy sami? Czy w dążeniu do nieba  jesteśmy sami? Nie, jest z nami przede wszystkim Chrystus – Droga, Prawda i Życie, który wskazuje właściwą drogę.
Niech udział w każdej Eucharystii pomoże nam z jednej strony mocno stać na ziemi, aby wszędzie być świadkami Chrystusa, z drugiej zaś strony niech nam pomaga wiernie wpatrywać się w niebo, które jest naszym ostatecznym celem. Miejmy autentyczną wiarę w Chrystusa, który – mimo wniebowstąpienia – jest przecież z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. 





niedziela, 21 maja 2017

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA

Znalezione obrazy dla zapytania 6 niedziela wielkanocna rok a J 14,15–21
Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze,Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widziani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.
Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was. Jeszcze chwila, a świat nie będzie już Mnie oglądał. Ale wy Mnie widzicie, ponieważ Ja żyję i wy żyć będziecie.W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was.
Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.
    Jezus zmartwychwstały jest także w ruchu. Spotykamy Go w Galilei i Jerozolimie, w drodze do Emaus. On wie, że idzie dalej do Ojca. Musi tę prawdę przekazać swoim uczniom, aby ponownie nie pogrążyli się w zwątpieniu utraty. W tym kontekście jest szczególnie interesujący dzisiejszy fragment Ewangelii spisany przez św. Jana. Otóż św. Jan pisze językiem zakochanego. Jest to przekaz powściągliwy, pełen tajemniczej symboliki, jakby szept ukochanego do oblubienicy. Bo właśnie tak ma wyglądać Wniebowstąpienie Jezusa, które wkrótce nastąpi. A Słowo Boga skierowało do nas dzisiaj miłosne wyznanie i obietnicę.
 Jezus mówi: „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. Jeżeli… Właśnie – czy ja, czy moja dusza miłuje Cię, Panie? Czy wiem, o jakie przykazania Ci chodzi? Te dziesięć z Góry Synaj? Czy te, które rozwinąłeś, abym lepiej rozumiała, w Kazaniu na Górze? Czy pragnę być tak jak Ty? Czy szczerze chcę być Twoją Oblubienicą, która we wszystkim podoba się Tobie? To stwierdzenie Jezusa rozpala moją miłość i wyobraźnię. Odkrywam, że Jemu  zależy na mnie, bo obiecuje za moją wierność towarzystwo Swoje i Ojca poprzez Ducha Świętego. „Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze, Ducha Prawdy”… To znaczy, że już nigdy nie pozostanę sama po Jego Wniebowstąpieniu, a moją duszę wypełni obecność Trójcy Świętej.
   To jest najpiękniejsza Nowina, jaką może usłyszeć chrześcijanin. Nie zostaniesz sierotą! Zawsze Ten, który jest , czyli wiatr, czyli poruszający się, będzie we mnie i tobie, i z nami będzie współpracował. To znaczy już mogę wyglądać łaski tych obiecanych darów, bez których nasze życie jest udręką, zmartwieniem, pasmem smutku, nierozumnego cierpienia. Już czekam na mądrość, męstwo, rozróżnianie, rozumowanie, na bojaźń pańską. Z drżeniem otrzymania tego skarbu ponownie zanurzam się w Ewangelię. Wiem, że Twoje przykazania są prawdą, że mogę je zachować wpatrując się w Twoje spokojne oblicze, kontemplując Drogę Krzyżową.
Sama z siebie potrafię tylko grzeszyć. Lecz z Twoim Duchem wszystko dobre jest możliwe. „Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię siebie”.

sobota, 13 maja 2017

V NIEDZIELA WIELKANOCNA


Znalezione obrazy dla zapytania 5 niedziela wielkanocna rok aNiech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie! W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem. Znacie drogę, dokąd Ja idę». Odezwał się do Niego Tomasz: «Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?» Odpowiedział mu Jezus: «Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście». Rzekł do Niego Filip: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy». Odpowiedział mu Jezus: «Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: „Pokaż nam Ojca?” Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie – wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”.
     Odchodząc do Ojca Jezus zapewnia uczniów, że zabierze ich „do Siebie”, do domu swego Ojca.  Jest to poczucie ciepła, intymności, serdeczności, które stanowi o czuciu się u siebie w domu. Natomiast słowo „mieszkanie”  przypomina antyczny budynek klasztorny, który jest otwarty, gościnny, ma wiele pomieszczeń, w którym doświadcza się braterskiej atmosfery życzliwości, przyjaźni i miłości, „który jest jakby Arką Noego, gdzie każdy odnajduje się jak u siebie w domu”.
W domu Ojca jest wiele mieszkań. Każdy więc może z zaufaniem przyjąć, że również dla niego. Nie musimy być idealni, doskonali, perfekcyjni duchowo czy moralnie, absolutnie wierni. Zresztą nikt z nas takim nie jest. Wystarczy, że zawierzymy i zaufamy Jezusowi i Bogu Ojcu.
      Po zapewnieniu Jezusa, że jest drogą do domu Ojca, Filip prosi: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”. W ten sposób wyraża myśli i pragnienia, które nurtowały Apostołów i nurtują każdego człowieka żyjącego na ziemi. Pragniemy zobaczyć Boga. Ale nie tylko zobaczyć. Chcemy Go dotknąć, objąć, zrozumieć, i często zamknąć we własne wizje, schematy, pragnienia, potrzeby.
Na pytanie Filipa Jezus odpowiada: „Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca”. I dodaje z wyrzutem: „Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie?” Jezus przyszedł, aby objawić, odsłonić prawdziwe oblicze Ojca. Odtąd nie można mówić o Bogu, nie mówiąc o Jezusie z Nazaretu. Bóg niewidzialny, niedotykalny, przekraczający wszelkie wyobrażenia o Nim chce być poznany, spotkany i kochany w swoim Synu, który stał się człowiekiem. Jaki Ojciec, taki Syn: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10, 30).
W pewnym stopniu doświadczymy czy przenikniemy tajemnicę „osobowości Boga”, gdy przez wiarę zgodzimy się ujrzeć Go w Jezusie Chrystusie. Osoba Jezusa, Jego życie, słowa, czyny, Jego miłosierdzie, dobroć, miłość są najdoskonalszym odbiciem oblicza i Serca Boga. Jedynie Jezus rzeczywiście widział Boga, ponieważ sam jest Bogiem. Spoczywa w sercu Boga. Pozostaje w najbardziej intymnej więzi z Ojcem. I ten Jezus, który jest odbiciem Ojca, stał się człowiekiem, przyjął ciało, wstąpił w naszą historię.
Kontemplując Jego ziemskie życie, Jego słowa i czyny, możemy uchwycić coś z życia niezgłębionej tajemnicy Ojca. W Jezusie my, ludzie, oglądamy Boga i Jego miłość. I w Jezusie uzyskujemy intymną więź z Ojcem. W Nim możemy niejako spoczywać w sercu Ojca.
Ale Jezus idzie jeszcze krok dalej. Oblicze Boga można odnaleźć w człowieku, w uczniu Jezusa, w nas samych. „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni”. Nasze czyny, podobne do czynów Jezusa, a nawet większe, objawiają Boga. Są to czyny przebaczenia, miłosierdzia, ofiary, poświęcenia, dobroci, miłości…
 Jak wyobrażam sobie „dom Ojca”? Czy wierzę, że jest w nim również miejsce dla mnie i moich bliskich? Czy mam świadomość, że człowiek jest odblaskiem piękna Boga? W jakim stopniu poznałem już prawdziwe oblicze Ojca?

sobota, 6 maja 2017

IV NIEDZIELA WIELKANOCNA - DOBREGO PASTERZA


  Znalezione obrazy dla zapytania 4 niedzielawielkanocna rok a  (J 10,1-10)
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony - wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby /owce/ miały życie i miały je w obfitości.

     W dzisiejszą niedzielę, nazywaną Niedzielą Dobrego Pasterza, Kościół tradycyjnie modli się o powołania kapłańskie i zakonne. Powołanie, to słowo, które kryje w sobie tajemnicą miłości. Miłości Syna Bożego, Jezusa Chrystusa do swego Ojca i do wszystkich ludzi. Pragnąc ponawiać swoje oddanie Niebieskiemu Ojcu i ofiarowywać się za ludzi w Najświętszej Ofierze, Chrystus powołuje bowiem niektórych spośród swego ludu aby użyczyli Mu swych rąk, ust i serca, po to aby aż do skończenia świata mógł wydawać swoje Ciało i swoją Krew dla naszego zbawienia. Powołanie nie jest więc pomysłem człowieka, ale pragnieniem samego Chrystusa, który chcąc być realnie, fizycznie, obecny pośród nas mówi do niektórych: "Pójdź za mną".
      W Ewangelii św. Jana, której fragment czytamy w dzisiejszą niedzielę, Chrystus podaje nam trzy podstawowe kryteria dobrego pasterza: staje na czele owiec, prowadzi je do pełni życia  i gotów jest za nie umrzeć . Staje na czele - w Ewangeliach usłyszymy nie raz jak Chrystus szedł na czele swoich uczniów, także wtedy do Jerozolimy, gdzie czekała go śmierć. Dobry Pasterz gotów jest umrzeć za swoje owce. W życiu na co dzień, często operujemy pojęciem "dobry": "dobry kolega", "dobry przyjaciel", "dobrzy znajomi". Ilu z nich byłoby jednak gotowych, już nie mówimy oddać za nas życie, ale stanąć na świadka w sądzie czy pielęgnować w czasie choroby. A Chrystus? Nawet gdyby chodziło tylko o mnie jednego, tylko o moje zbawienie, jeśli byłaby taka potrzeba, raz jeszcze wziąłby krzyż na swoje ramiona.
  Panie, Ty jesteś moim pasterzem, nie brak mi niczego. Pozwalasz mi leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzisz mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć, orzeźwiasz moją duszę, wiedziesz mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja łaska mnie pocieszają.
Ty stół dla mnie zastawiasz... namaszczasz mi głowę olejkiem, mój kielich jest przeobfity! Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia
(Psalm 23).

sobota, 29 kwietnia 2017

III NIEDZIELA WIELKANOCNA

Znalezione obrazy dla zapytania 3 niedziela wielkanocna rok a(Łk 24,13-35)

Tego samego dnia dwaj z nich byli w drodze do wsi, zwanej Emaus, oddalonej sześćdziesiąt stadiów od Jerozolimy. Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło. Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali. On zaś ich zapytał: Cóż to za rozmowy prowadzicie z sobą w drodze? Zatrzymali się smutni. A jeden z nich, imieniem Kleofas, odpowiedział Mu: Ty jesteś chyba jedynym z przebywających w Jerozolimie, który nie wie, co się tam w tych dniach stało. Zapytał ich: Cóż takiego? Odpowiedzieli Mu: To, co się stało z Jezusem Nazarejczykiem, który był prorokiem potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu; jak arcykapłani i nasi przywódcy wydali Go na śmierć i ukrzyżowali. A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało. Nadto jeszcze niektóre z naszych kobiet przeraziły nas: były rano u grobu, a nie znalazłszy Jego ciała, wróciły i opowiedziały, że miały widzenie aniołów, którzy zapewniają, iż On żyje. Poszli niektórzy z naszych do grobu i zastali wszystko tak, jak kobiety opowiadały, ale Jego nie widzieli. Na to On rzekł do nich: O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały? I zaczynając od Mojżesza poprzez wszystkich proroków wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego. Tak przybliżyli się do wsi, do której zdążali, a On okazywał, jakoby miał iść dalej. Lecz przymusili Go, mówiąc: Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił. Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? W tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. Tam zastali zebranych Jedenastu i innych z nimi, którzy im oznajmili: Pan rzeczywiście zmartwychwstał i ukazał się Szymonowi. Oni również opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba.

Jezus towarzyszy uczniom w trakcie ich drogi do Emaus, prowadząc z nimi rozmowę. On jest partnerem ich rozmowy, ale dopóki mówią o Nim w trzeciej osobie (relacja Ja-On), nie mogą z Nim nawiązać prawdziwego kontaktu, jest bowiem dla nich wciąż Nieznanym Wędrowcem. Dopiero kiedy wchodzą z Nim w prawdziwy dialog, pozwalają Mu przemówić i sami do Niego mówią, kiedy zapraszają go do środka (relacja Ja-Ty), dopiero wtedy przeskakuje iskra prawdy, dopiero wtedy ich serca pałają, dopiero wtedy ostatecznie spadną im łuski z oczu.
O Bogu nie możemy mówić w sposób autentyczny w trzeciej osobie. Gdy mówimy o Nim z dystansem, jak o przedmiocie, jeśli jest dla nas jakimś "on", czy "ono", wtedy się z Nim mijamy. Wszelkie próby zamykania Boga w naszych definicjach, wyobrażeniach, teoriach kończą się wykreowaniem bożka. Nasze definicje, obrazy Boga są wtedy jakby ekranami, na których zatrzymuje się nasz wzrok, nie docierając do głębi. Dopiero kiedy rozmawiamy z Bogiem i pozwalamy Mu do nas przemówić, wtedy wchodzimy z Nim w dialog, w relację "Ja i Ty" i dopiero wtedy możliwe jest autentyczne doświadczenie Boga. W takiej relacji nasze myślenie o Bogu traktuje wszelkie definicje, obrazy, teorie jako okna, przez które patrzymy w głąb. To uchroni nas od błędu faryzeuszy, których wzrok zatrzymał się na "literze Prawa", a przecież "litera zabija a duch ożywia". Ewangelia zachęca nas do takiej więzi z Jezusem Chrystusem, kiedy to szczerze i cierpliwie z Nim rozmawiamy. Trzeba czasem siąść z Nim do stołu, przymusić Go do tego - jak zrobili to uczniowie.
Trzeba, jak uczniowie, połamać z Nim chleb, spotkać się z Nim w Wieczerzy Pańskiej, Modlitwie i lekturze Pisma Św. Wtedy otworzą się nam oczy, "opadną łuski" i zobaczymy siebie i nową sytuację jako oswojoną, bezpieczną - bo Chrystus jest z nami - światło Ewangelii okazuje się wtedy oświetlać każde ciemne miejsce ludzkiego zagubienia, bólu i samotności. Tak może wyglądać nasze spotkanie z Jezusem w "Emaus".
 Co jest moim miejscem ucieczki, „moim Emaus”?  Przed czym uciekam? Co jest przedmiotem moich codziennych rozmów? Czy rozmowy, jakie prowadzę z innymi, wnoszą w ich życie pokój, nadzieję, miłość, pozwalają „dotknąć Boga”? Czy pozwalam, by Pismo święte było dla mnie drogowskazem i światłem w trudnych pytaniach i wątpliwościach w wierze?