... Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest:
Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga
swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją
mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego ...
Spośród wszystkich przepisów
Prawa Jezus wyciąga dwa nakazy: miłości Boga i miłości bliźniego, czyli
każdego człowieka. Jezus wyjaśnia, że postępowanie chrześcijanina jest
oparte na miłości. Te dwa przykazania miłości mają wypełniać moje życie.
Czy moje postępowanie jest oparte na miłości Boga i bliźniego? Czy
swoim zachowaniem dobrze świadczę o Chrystusie, o mojej wierze?
Jaka powinna być miłość, którą powinien kierować się chrześcijanin?
Niezmierna, obejmująca całe serce, umysł i dusze. Nie można też
odmierzać miłości, bo nie da się jej podzielić na kawałki. Nie da się
jej też wyczerpać. W miłości trzeba być hojnym, bo ona się pomnaża, gdy
ją dajemy. Jeśli oddamy całą swoją miłość Bogu, to i tak nie zabraknie
jej dla ludzi. Prawdziwa miłość nigdy się nie kończy. I właśnie taką
miłością mamy miłować Boga i bliźnich.
Jaka jest moja miłość? Czy zamiast być hojnym, nie próbuję jej
odmierzać i ograniczać? Czy ufam Bogu? Kto jest moim bliźnim – tylko
przyjaciele, czy również ludzie mi nieprzychylni? Czy miłuję swojego
bliźniego jak siebie samego?
Rozmówca Jezusa dobrze zna Prawo i jest bardzo zadowolony z odpowiedzi
Jezusa. Ewangelista nie podaje, czy uczony w Piśmie uwierzył, że to
Jezus jest Mesjaszem. Jezus znając wiarę tego człowieka, mówi: nie
jesteś daleko od królestwa Bożego. Uczony w Piśmie, w przeciwieństwie do
swoich współbraci jest przygotowany do przyjęcia zbawienia.
A jak jest ze mną? Czy wierzę, że Jezus jest Mesjaszem, moim Panem i
Zbawicielem? Czy jestem już blisko królestwa Bożego, czy wciąż daleko?
Wciąż daleko...
OdpowiedzUsuńTo trzeba się przybliżać :)
OdpowiedzUsuńAle to nie jest łatwo,a paradoksalnie trudno :)
UsuńDo nieba idzie się krętą drogą :) po wertepach :) Warto się potrudzić :)
UsuńBardzo daleko - bo albo próbowałem przywłaszczyć sobie nie swoją rolę, a nawet jak tak nie było, to jej nie wypełniłem, nie potrafiłem wypełnić..
OdpowiedzUsuńTo trzeba zrewidować siebie i zmienić coś w swoim życiu :)I zbliżać się do Królestwa Bożego :)
UsuńNo to przecież od sześciu lat to próbowałem. Ale to już nierealne - tak jak ćwierć wieku temu wyjście do ludzi w realu okazało się nierealne, tak dziś już nawet w virtualu. Więcej szkodzę, niż pomagam. No a przecież "Po pierwsze nie szkodzić!" - to, co dotyczy lekarzy, jak najbardziej powinniśmy również stosować w życiu.
UsuńNiedawno byłem na urodzinach przyjaciela - zawsze przychodzę, bo wydaje mi się, że zrobiłbym mu jakąś przykrość, gdybym nie przyszedł, ale było to bardzo wyraźne, że ja się już nie nadaję na takie imprezy wśród ludzi. Jestem zupełnie niepotrzebny. Zazwyczaj przydawałem się na koniec, bo mogłem odwieźć ludzi do domu - ale w tym roku to małżeństwo, które ma bardzo daleko (ponad 30 km) tym razem nie przyszło. A więc nawet taka moja rola się kończy.
Leszku - jedna rola się kończy, a inna zaczyna; taka jest kolej rzeczy. Teraz tylko pilnie nadstaw ucha, do pełnienia jakiej roli, Pan Bóg Cię wzywa:)
UsuńBasiu, do zadnej mnie nie wzywa (moze za 10 lat do roli dziadka, ale na pewno nie teraz). Zadanie na dzis, to tylko takie, by pogodzic sie z tym, ze nie mam nic do dania
UsuńNie było mnie kilka dni dlatego nie odpisywałam :) Ale już jestem i ..... Leszku nie masz racji :) Pan Bóg każdego wzywa do jakiejś służby. Robiłeś bardzo dobrą robotę na blogu. Teraz odpoczywasz, może dobrze, to wie tylko Bóg. Ale nie wolno Ci mówić, że jesteś nie potrzebny, czy coś tam. Bóg posługuje się ludźmi, więc warto się nad tym zastanowić, a nie upadać na duchu :) Pozdrawiam :)
UsuńSiostro, gdybym robił dobrą robotę na blogu, to ludzie by chcieli tam przychodzić. To, co teraz piszę, to nie jest subiektywne odczucie (nb. to subiektywne odczucie właśnie takie nie jest - jestem typowym niewiniątkiem, jak to u chłopa normalne, który nie rozumie, co się dzieje) - lecz to jest po prostu fakt.
UsuńLeszku, ja nie piszę bloga dla ilości osób na nim. Ja piszę go bo mam taką potrzebę. Zapraszam wszystkich :)
UsuńNo i Siostra ma czytelników. A ode mnie odeszli ostatni, którzy przychodzili, lub zapowiadali, że już więcej do mnie nie przyjdą. I to jest ta różnica.
UsuńMiłość do naszych nieprzyjaciół jest bardzo ważnym aktem i świadczy o doskonałości naszej miłości.
OdpowiedzUsuńTo prawda :) Trzeba ją rozwijać w sobie. Do dotyczy każdego. Dzięki i witam na blogu :) Zapraszam częściej :)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę tutaj częściej :). Wspaniały blog, pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBARDZO DZIĘKUJĘ ! Potrzeba takich słów :) Chce się wtedy coś robić :)
Usuńjestem kochana ... a czy potrafię kochać innych ... Boga .... ?? :(( chyba nie do konńca .... :(( ktoś mnie blokuje ...
OdpowiedzUsuńi Bardzo fajny blog proszę siostry :))
zapraszam również na mój ;)
http://onszukaciebie.pl.tl/
Dlatego trzeba prosić BOGA o pomoc, o Światło Ducha Świętego. Nie wolno zatrzymywać się w miejscu, trzeba iść do przodu, ale z Bogiem. Ufać MU bezgranicznie , a ON da moc i siłę :) Dzięki i poszukam Twojego bloga, wejdę tam :) Pozdrawiam :)
Usuń