sobota, 8 czerwca 2019

UROCZYSTOŚĆ ZESŁANIA DUCHA ŚW.

Znalezione obrazy dla zapytania Zeslanie ducha św. komentarz do Ewangelii  J 20, 19-23
 Wieczorem w dniu zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane».
     Po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, najprawdopodobniej uczniowie nadal spotykali się w górnej izbie, gdzie odbyła się Ostatnia Wieczerza. Spotykali się jednak w wielkim strachu. Obawiali się, znali zaciekłą nienawiść Żydów. Żydzi osiągnęli to, że Jezus poniósł śmierć, i uczniowie obawiali się, że teraz na nich może przyjść kolej. Tak więc gromadzili się pełni strachu, wsłuchując się bojaźliwie w każdy odgłos kroków na schodach i pukanie do drzwi, czy ktoś z Sanhedrynu nie przychodzi również ich aresztować. Gdy tam byli, nagle Jezus znalazł się pośród nich. Pozdrowił ich wielkanocnym pozdrowieniem: „Pokój wam!”. Następnie Jezus dał uczniom polecenie, którego Kościołowi nie wolno nigdy zapomnieć. Powiedział On, że tak jak Ojciec posłał Jego, tak i On ich posyła.
Oznacza to trzy rzeczy.
Po pierwsze, że Jezus Chrystus potrzebuje Kościoła. Jezus przyszedł z poselstwem dla wszystkich ludzi, teraz odchodzi On z powrotem do swego Ojca. Nowina ta nie była przekazywana innym ludziom inaczej, jak tylko przez Kościół. Kościół miał być ustami, które przemawiały dla Jezusa, stopami, które miały być wysłane przez Niego, rękami wykonującymi Jego pracę. Poselstwo Chrystusa zostało przekazane w ręce Kościoła.
Po drugie, Kościół potrzebuje Jezusa. Osoba, która ma być wysłana, potrzebuje kogoś, kto ją wyśle. Potrzebuje poselstwa do przekazania. Potrzebuje mocy i autorytetu dla poparcia jego świadectwa. Potrzebuje kogoś, do kogo mógłby się zwrócić w zwątpieniu czy trudności. Kościół potrzebuje Jezusa, bez Niego nie ma on poselstwa, bez Niego nie ma mocy, bez Niego nie ma do kogo się zwrócić, kiedy spotyka przeciwności. Bez Chrystusa Kościół nie ma niczego, co oświecałoby jego umysł, wzmacniało jego ramię, natchnęło otuchą serce.
Pozostaje jednak jeszcze jedno znaczenie. Wysłanie Kościoła przez Jezusa jest podobne do wysłania Jezusa przez Boga. Ale nikt, kto czyta historię Czwartej Ewangelii, nie może nie wiedzieć, że stosunek między Jezusem i Ojcem polegał stale na doskonałym posłuszeństwie Jezusa, na doskonałym podporządkowaniu, na doskonałej miłości. Jezus mógł być Bożym posłańcem jedynie dlatego, że ofiarował Bogu to doskonałe posłuszeństwo i doskonałą Miłość. Zgodnie z tym, Kościół nadaje się do tego, aby być posłańcem i narzędziem Chrystusa jedynie wtedy, gdy doskonale kocha Go i doskonale jest Mu posłuszny. Kościół nigdy nie może propagować swojego poselstwa, musi propagować poselstwo Chrystusa. Nie może nigdy uprawiać swej własnej, ludzkiej polityki, musi wykonywać wolę Chrystusa. Kościół chybia celu, kiedy próbuje rozwiązywać jakiś problem posługując się własną mądrością i siłą, kiedy nie szuka woli i kierownictwa Jezusa Chrystusa.

sobota, 1 czerwca 2019

WNIEBOWSTĄPIENIE PAŃSKIE

       (Łk 24,46-53)  

Jezus powiedział do swoich uczniów: ”Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie uzbrojeni mocą z wysoka”. Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce pobłogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jerozolimy, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.

    Według Ewangelii  św. Łukasza ostatnim gestem Jezusa na ziemi było błogosławieństwo.
Jedenastu za wskazaniem Jezusa udało się z Galilei na Górę Oliwną w pobliżu Jerozolimy. Ujrzawszy jeszcze raz Zmartwychwstałego uczniowie oddali Mu pokłon, upadli przed Nim jako swoim Nauczycielem i Bogiem. Widząc , że ich Pan i Bóg jest taki blisko, byli zachwyceni i pełni radości. Po czterdziestu dniach przebywania ze Zmartwychwstałym będą mogli świadczyć o tym, co widzieli i słyszeli. Duch święty umocni ich w nauce Chrystusa i ukaże im prawdę.
    Nauczyciel mówi do nich z majestatem Boga :" Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi". Jezus umacnia wiarę  wielbiących Go , poucza ich, że moc, którą otrzymają , pochodzi od samego Boga. Moc odpuszczania grzechów, narodzin do nowego życia przez Chrzest jest mocą samego Chrystusa, która nadal trwa w Kościele. Posłannictwem Kościoła jest kontynuowanie do końca świata dzieła Chrystusa, nauczanie ludzi prawd o Bogu i wymogów związanych z tymi prawdami, pomaganie im za pomocą łaski sakramentów. 
    Jezus powiada im :" gdy Duch święty zstąpi na was , otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei i w Samarii i aż po krańce ziemi". 
    Po tych słowach uniósł się w ich obecności w górę i obłok zabrał Go im sprzed oczu. 
Wniebowstąpienie umacnia i ożywia naszą nadzieję zdobycia nieba i ustawicznie pobudza nas
do szukania wyższych rzeczy. Prefacja mszalna wzywa nas : W górę serca . Mamy nadzieję , że zamieszkamy z Bogiem, gdyż sam Chrystus odszedł , aby przygotować nam mieszkanie. Jezus znajduje się w Niebie ze swoim Uwielbionym Ciałem , ze znakami swej odkupieńczej Ofiary na ciele , że śladami Męki, których mógł dotknąć Tomasz. One wyjednają nam zbawienie. Najświętsze Człowieczeństwo Chrystusa ma swoje naturalne miejsce w Niebie. Ale ON, który oddał swoje życie za każdego z nas, czeka tam na nas. Chrystus nas oczekuje - nasza bowiem Ojczyzna jest w Niebie. Będąc w pełni mieszkańcami tej ziemi, doznajemy przeciwności, niesprawiedliwości, niezrozumienia, ale także radości oraz pogody ducha, która wypływa ze świadomości, iż jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga. A jeśli mimo wszystko Wniebowstąpienie Jezusa  zostawi w naszej duszy gorycz smutku, zwróćmy się do Jego Matki, jak to uczynili  Apostołowie : wtedy wrócili do Jerozolimy... trwali jednomyślnie na modlitwie... z Maryją , Matką Jezusa.

 Dzisiejsza uroczystość przypomina nam , że Pan miłościwie przykazał nam pałać żarliwością o dusze. Wstępując bowiem do swej chwały, posyła nas na cały świat jako swoich świadków. Odpowiedzialność nasza jest wielka, gdyż dawanie świadectwa Chrystusowi oznacza przede wszystkim dbałość o postępowanie zgodnie z Jego nauczaniem, oznacza staranie , aby nasze postępowanie przypominało Jezusa, Jego umiłowaną postać. Jezus odchodzi , lecz pozostaje bardzo blisko każdego z nas. W sposób szczególny spotkamy Go w najbliższym tabernakulum. Nie zaniedbujmy częstego odwiedzania Go , przynajmniej bardzo często w sercu. Mówmy Mu o naszej Miłości i wierności do NIEGO.

sobota, 25 maja 2019

VI NIEDZIELA WIELKANOCNA - NADZIEJA NIEBA

    

     W ciągu tych czterdziestu dni pomiędzy Wielkanocą  a Wniebowstąpieniem Pańskim Kościół zachęca nas, byśmy zapatrzyli się w NIEBO , naszą wieczystą Ojczyznę, do której wzywa nas Pan. Ta zachęta w miarę zbliżania się dnia, w którym Jezus wznosi się, by zasiąść po prawicy Ojca, staje się coraz bardziej usilna.
    Pan obiecał swoim uczniom, że  wkrótce będzie z nimi przebywał na zawsze. "Jeszcze chwila , a świat nie będzie Mnie już oglądał . Ale wy Mnie widzicie " J. 14, 19-20 . Spełnił swą obietnicę, gdy po śmierci wrócił na ziemię. Następnie jednak wraz Swoim uwielbionym Ciałem udał się na stałe do Ojca, ponieważ przez Swoją  Mękę i śmierć przygotował nam miejsce w domu  Ojca, gdzie jest mieszkań wiele.  "Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie JA jestem". J.14, 3.
   Apostołowie, którzy zasmucili się z powodu przepowiedni o zaparciu się Piotra, znaleźli pocieszenie w nadziei Nieba. Powrót, o którym mówi Jezus, dotyczy Jego drugiego przyjścia na końcu świata oraz spotkania się z Nim każdej duszy po odłączeniu od ciała. Tym będzie nasz śmierć : spotkaniem z Chrystusem, któremu staraliśmy się służyć przez całe nasze życie. ON zaprowadzi nas do pełni chwały, na spotkanie ze swoim i naszym OJCEM niebieskim. Tam, w Niebie, gdzie mamy przygotowane mieszkanie, czeka na nas JEZUS CHRYSTUS, ten sam, o którym pamiętamy i z którym tylekroć rozmawiamy w modlitwie.
    W codziennej rozmowie z Jezusem rodzi se pragnienie przebywania z Nim. Wiara osładza gorzkie momenty śmierci. Miłość do Pana całkowicie zmienia jej sens. "Ci, którzy się kochają, starają się widywać. Zakochani widzą jedynie swoją miłość. Czy nie jest to naturalne ?  Ludzkie serce odczuwa taką potrzebę. Dlatego właśnie powoduję mną gorące pragnienie oglądania oblicza  Jezusa Chrystusa -  wyglądam Panie, Twojego oblicza".
    Myśl o Niebie pomoże nam żyć w oderwaniu od dóbr doczesnych i pokonywać trudne sytuacje. Powinniśmy żywić tę teologiczną nadzieję, związaną z wiarą i miłością. Często będziemy jej potrzebować. " W godzinie pokusy pomyśl o Miłości, która oczekuje cie w Niebie; wzmagaj cnotę nadziei, co nie oznacza braku wielkoduszności ". /Droga 139/ 
Czyń tak samo w chwilach cierpienia i udręki, kiedy wiele wysiłku kosztuje cię wierność lub wytrwałość w apostolstwie. Nagroda jest bardzo wielka ! I to tuż za rogiem, bardzo blisko.
Rozważanie o Niebie , do którego zmierzamy, powinno nas pobudzać  do większej wspaniałomyślności w naszej codziennej walce, ponieważ nadzieja nagrody umacnia duszę do pełnienia dobrych uczynków. 

 

sobota, 23 marca 2019

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie
W tym czasie przyszli niektórzy i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
Jezus im odpowiedział: ”Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloe i zabiła ich, było większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”.
I opowiedział im następującą przypowieść: ”Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika:
»Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?«. Lecz on mu odpowiedział: »Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć«”.
Łk 13,1-9
Dzisiejsza przypowieść o drzewie figowym jest także bardzo wymowna. Ta perykopa uświadamia nam wszystkim, że Bóg zawsze daje szansę. Tak jak nie wycina się od razu nieowocującego drzewa, tak człowiek będący daleko od Boga ma możliwość nawrócenia. Uratowany człowiek zrozumiał, że Bóg dał mu jeszcze jedną szansę. Wyspowiadał się i przyjął Komunię Świętą.
Otrzymać szansę to znaczy ustawić na nowo swoją hierarchię wartości, czyli odpowiedzieć sobie na pytanie, co się najbardziej w życiu liczy. Danie szansy oznacza ponowne obdarowanie każdego z nas przez Boga zaufaniem – tak często niezasłużonym. Bóg mówi: „Tyle razy mnie zawiodłeś, tyle razy zgrzeszyłeś, tyle razy mówiłeś, że nie masz czasu, a Ja ci daję kolejną szansę! Skorzystaj z niej!”.
Nawrócenie jest wpisane w nasze człowieczeństwo. Stanowi ono przede wszystkim powrót do wierności. Kardynał Leon Joseph Suenens mawiał: „Chrześcijanin musi być w każdej chwili gotów na dwie rzeczy: na przyjęcie Komunii Świętej i na śmierć”. Obyśmy stale mieli na uwadze tę radę.

niedziela, 10 marca 2019

Jestem kochany - Wspólnota Miłosci Ukrzyżowanej

Jezus mówi do serca - Dałem Ci ...

I NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU


Pierwsza niedziela Wielkiego Postu rozpoczyna nasze coroczne wstępowanie z Jezusem do Jerozolimy, aby obchodzić Paschę. Pragniemy na nowo przeżyć z Jezusem Chrystusem tę drogę wstępującą do Jerozolimy, która poprowadziła Go poza miasto na wzgórze Kalwarii, na krzyż, a następnie do zmartwychwstania. Pragniemy ponownie odczytywać źródła mocy, dzięki którym On przeszedł tę drogę dla naszego zbawienia. Gdy wnikniemy w głębię przeżyć Jezusa Chrystusa, szczególnie w tych wydarzeniach, które będziemy wspominać, to odkryjemy dwa źródła, mocą których uwieńczył dzieło odkupienia. Tymi źródłami są: słowo Boże, któremu był wierny i które głosił jako dobrą nowinę, i post, ale w sensie pełnienia woli Ojca, aż do końca, aż do śmierci krzyżowej.

 Dlatego post i słowo Boże dla każdego chrześcijanina, kapłana, osoby zakonnej, to dwa źródła prawdziwej życiowej drogi ku wszelakiej odnowie i przeżywaniu naszej życiowej paschy.
 Nawiązując do dzisiejszej Ewangelii o kuszeniu Jezusa na pustyni, można je skomentować za św. Augustynem, który powiedział: „Zasadniczo pokusa była jedna – albo miłość siebie, aż do zapomnienia o woli Bożej, którą przyszedł pełnić, albo miłość Boga, aż do zapomnienia o sobie. Jezus Chrystus wybrał tę drugą drogę z miłości ku Ojcu i z niepojętej miłości do każdego człowieka”.

Dlatego starajmy się żyć tymi dwoma źródłami: postem i słowem Bożym w tym okresie Wielkiego Postu roku 2019, abyśmy i my za przykładem Jezusa Chrystusa obrali na nowo z jeszcze większą świadomością życie w postawie miłości do Boga i do każdego człowieka, szczególnie tego, z którym połączył nas Bóg na drogach naszych powołań.


czwartek, 7 marca 2019

WPROWADZENIE DO WIELKIEGO POSTU

                WIELKI   POST

Bóg obdarza nas miłością. Te słowa jakże często dusze traktują jako coś, co im spowszedniało lub też jako coś, co jest oczywiste i im się należy. A trzeba przecież otworzyć serce i zachwycić się Bogiem, zachwycić się Jego miłością. Trzeba każdego ranka wstać i będąc jakby nowo narodzonym, spojrzeć na Boga i zobaczyć od nowa tę miłość. 

Dusza, która oddała siebie Bogu, która zawierzyła Mu swoje życie, która już pewien czas idzie drogą miłości oblubieńczej, drogą oddania, ofiarowania siebie Bogu, narażona jest właśnie na taki sposób patrzenia na siebie i swoją drogę. Często dusza taka zaczyna doświadczać zniechęcenia, zmęczenia. Nie podejmuje wysiłków, by niejako odświeżyć miłość, by znowu miłość uskrzydlała, by znowu zachwycić się nią i zachwycić się Oblubieńcem. Dusza na swej drodze nie idzie naprzód, ale się cofa; nie unosi się do góry, ale schodzi na dół; nie doskonali się, ale zaczyna się jej wręcz degradacja - traci to, co uzyskała. Stan takiej duszy może nawet stawać się coraz gorszy; gorszy od tego, który był na początku drogi, kiedy dusza dopiero zaczynała poznawać Boga. 
Toteż dzisiaj zwrócimy uwagę na to, że: 
- miłość Boża nie zmniejszyła się, 
- Jego łaski nie przestały płynąć, 
- Jego moc nie przestała działać. 
- to tylko dusza nieco się zmęczyła, zaniechała pewne sprawy, dała sobie folgę, nie trzymała się w pewnej dyscyplinie. 
Dusza traci. A właśnie na drodze, kiedy ona zaczyna iść wolniej, kiedy poddaje się pewnym trudnościom i zniechęceniu, BÓG PRAGNIE JEJ DAĆ PIĘKNIEJSZE ŁASKI, większe. Pozwala, by dusza doświadczyła pewnych trudności czy też przeciwności po to, by ją przygotować na następny etap jej życia - piękniejszy, bogatszy, ale też wymagający od niej pewnej doskonałości. Jeśli ona nie ulegnie zniechęceniom i trudnościom, jeśli otrząśnie się z pewnego marazmu i znowu zapragnie zapłonąć pierwszą miłością i zachwycić się nią, może doświadczyć nowego stopnia, nowego etapu; MOŻE ZACZĄĆ NIEJAKO NOWE ŻYCIE – życie, w którym Bóg będzie udzielał jej większych łask, bardziej zbliżających ją do Boga; łask, które będą prowadzić ją ku zjednoczeniu z Bogiem. 
Mamy Wielki Post. Zazwyczaj dusze dopiero w trakcie Wielkiego Postu orientują się, że już on jakiś czas trwa. A nieraz dopiero przed samym Triduum widzą, że stracili bardzo cenny czas. MY POSTARAJMY SIĘ ZROBIĆ INACZEJ. Czas Wielkiego Postu ma być; 
- czasem naszego wchodzenia na kolejny etap – wyższy poziom; 
- czasem wielkiego ubogacania się duszy. 
Jednak trzeba być bardzo czujnym, gotowym, by rzeczywiście w momencie, kiedy rozpoczynać się będzie ten czas nie być jeszcze półśpiącym. 
Więc już dzisiaj będziemy starali się obudzić, aby powrócić do miłości swego życia, 
- aby serce znowu mocniej zabiło, 
- by patrząc na Boga zachwyciło się Jego miłością, 
- aby ten zachwyt był świeży, prawdziwy, 
- aby pociągnął serce, które wstanie z letargu; 
- abyśmy czekali z miłością na swego Oblubieńca, by zjednoczyć się z Nim w miłości, 
- by z tego zjednoczenia wypłynęła na świat miłość i miłosierdzie, 
- by dusze obudzone zapragnęły służyć Bogu, służyć z miłości, 
- by to pragnienie służby było wielkie, 
- by całe serce aż do bólu pragnęło służyć. 
 

sobota, 2 marca 2019

VIII NIEDZIELA ZWYKŁA

    "Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło" (Łk 6, 45). Jakie rzeczy przechowujesz w swoim sercu? Kogo i czego słuchasz, bądź oglądasz, kogo i co czytasz, o kim i o czym myślisz? Cokolwiek przechowujesz w swoim sercu, ujawnia się w twoich wypowiedziach . Zatroszcz się więc o siebie. Przechowuj w sercu dobre rzeczy i unikaj śmieci. Słuchaj słowa Bożego, oglądaj programy, które pogłębiają twoją wiarę, czytaj literaturę chrześcijańską i myśl o powołaniu do świętości.

    Jezus Chrystus jest Słowem wypowiedzianym przez Ojca. W Nim jest pełnia łaski i prawdy (Ewangelia św. Jana 1, 17) i to On jest naszym Panem i Nauczycielem. Mierzymy siebie według Jego standardów i to w zjednoczeniu z Nim możemy przynieść dobre owoce. Dlatego trzymajmy się mocno Słowa Życia, Ewangelii Jezusa Chrystusa i świećmy jak światła pośród duchowej ciemności tego świata.

   Dziś Kościół przypomni w czytaniach, zwłaszcza w Ewangelii, że istnieje granica, której nam w sądzeniu przekraczać nie wolno, gdyż byłaby to uzurpacja praw ostatecznego Sędziego, wszechwiedzącego Boga. On bowiem jeden zna do końca tajniki ludzkich sumień i dlatego sobie zastrzega wyrokowanie o stopniu winy grzeszącego. Różni nas od zwierząt dar mowy, a to wymaga, by z niego korzystać wydobywając z dobrego skarbca, z obfitości serca tylko rzeczy dobre. Tego rodzaju kontrola – to trud, który nie pozostaje daremny w Panu.  Mędrzec Pański podaje w formie przysłów refleksje dyktowane doświadczeniem, na które zresztą rozum nasz dziś także łatwo się godzi. Pamiętać jednak trzeba, że są to natchnione słowa Boże. Wspólnym mianownikiem dzisiejszego pouczenia jest tylko jeden ze sprawdzianów wartości człowieka, jakiego dostarczają jego własne rozumne wypowiedzi. Istnieje bowiem zależność słów człowieka od jego poprawnego rozumowania, które w ten właśnie spo­sób się ujawnia na zewnątrz i dopiero wtedy podlegać może słusznej ocenie. Pierwsze i ostatnie zdanie dzisiejszego urywku supo­nuje, że rozumowanie człowieka może być błędne, a ocena pochlebna jego wartości z naszej strony zbyt pochopna. W Ewangelii mamy jakby krótki katechizm moralny, dalszy ciąg pouczeń poprzedniej niedzieli . Jezus w trzech kolejnych sentencjach,  najpierw piętnuje wadliwe postawy moralne, a potem podaje jeden ze sprawdzianów w rozeznawaniu ich wartości. Jakkolwiek te przestrogi wówczas demaskowały uroszczenia przywódców duchowych Izraela, głównie faryzeuszów, a potem przez pierwotny Kościół były kierowane do niepowołanych we wspólnotach nauczycieli, nie straciły dziś swej aktualności. Łatwo nam o sądy nieprzychylne, a korygując drugich bywamy ślepi: nie dostrzegamy własnych braków o wiele większych. Kto z nas jest na poziomie jedynego Nauczyciela – Chrystusa? Tylko prawdziwi uczniowie Chrystusa mogą innych prowadzić z łagodnością i wyrozumiale, nie potępiając w sądach człowieka. Nasze czyny mają być zgodne z prawymi intencjami, mają z nich się rodzić jak dobry owoc rodzi się tylko na dobrym drzewie.

 

sobota, 16 lutego 2019

VI NIEDZIELA ZWYKŁA


Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie.(J 14,21)
Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.(Flp 4,12-13)
Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, [bądźcie] trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję na łaskę, która wam przypadnie przy objawieniu Jezusa Chrystusa. [Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie stosujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty.
(1 P 1,13-16)
   Ewangeliczne błogosławieństwa to nauka o nietrwałości świata doczesnego i tego wszystkiego, co teraz ma dla nas tak duże znaczenie. Jezus mówi, że błogosławieni – szczęśliwi są ludzie, którzy niczego nie mają, są prześladowani, niedoceniani i smutni.
Bogaty turysta odwiedził Dalajlamę w jego pustelni. Przyniósł mu w prezencie ozdobnie zapakowaną paczkę. Mędrzec z wahaniem rozpakował duże pudło, które okazało się puste. „Ach!”, z ulgą zawołał Dalajlama, „O tym właśnie zawsze marzyłem!”

niedziela, 10 lutego 2019

POWRÓT - MOŻE ?????

                                Witam dziś niedziela i co najdziwniejsze nasz net działa :) 

     Zastanawiam się, jeżeli bym postanowiła wznowić bloga to co pisać ????  Może ktoś podpowie ???
 Co Was interesuje, tak aby przyszli czytelnicy tzn. wy którzy kochacie blogowanie. 

    Pozdrawiam wszystkich w  roku 2019 :)
                                                                                              s. marta

niedziela, 7 stycznia 2018

PRZERWA W PROWADZENIU BLOGA

Bardzo wszystkich moich czytelników przepraszam, ale w tym roku nie będę mogła prowadzić bloga. Miło mi było was gościć tu na blogu przez 10 lat mojego pisania, mam nadzieję, że kiedyś do tego powrócę.
                         Wszystkim życzę wszelkiego dobra w Nowym 2018 Roku.

niedziela, 24 grudnia 2017

UROCZYSTOŚĆ BOŻEGO NARODZENIA






        Boże  Narodzenie to czas kiedy spoglądamy w kierunku żłobka betlejemskiego, w którym leży w maleńkimi bezbronnym ciele Zbawiciel  świata i nasz Zbawiciel. Woła ON głośno do naszej świadomości o bezwarunkowej miłości do człowieka.      
Przyjmijmy zatem przychodzącego do nas Pana Jezusa naszego Zbawiciela z wdzięcznością i miłością do naszych serce.
Dzieląc się radością płynącą z Narodzenia Pana Jezusa,
życzę Bożego błogosławieństwa, pokoju serca, zdrowia i wszelkich 
potrzebnych łask Bożych.
Na czas przeżywania tajemnicy Bożego Narodzenia 
i Nowego Roku Pańskiego  2018 
z darem modlitwy dla wszystkich tu zaglądających

życzy  s. marta

Boże narodzenie  2017 r.


sobota, 23 grudnia 2017

IV NIEDZIELA ADWENTU

 Znalezione obrazy dla zapytania 4 niedziela adwentu rok b(Łk 1, 26-38)
Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. Na to rzekła Maryja: Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa! Wtedy odszedł od Niej anioł.
   Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli ukazuje nam zapowiedź budowania domu Boga. Dawid nie wybudował okazałej świątyni. Uczynił to dopiero jego syn, Salomon, ale za samo pragnienie Bóg obiecał Mu, że to jemu Pan zbuduje dom wzbudzając potomka. Tym potomkiem był Jezus Chrystus, którego zwiastował Archanioł Gabriel.
   Święta Bożego Narodzenia są wysławianiem tajemnicy Boga-Emmanuela, „Boga z nami”, który stał się człowiekiem dla naszego zbawienia. I może się okazać, że w przedświątecznych przygotowaniach zapomnisz o tym, co najważniejsze. Wiele osób perfekcyjnie posprząta swój dom, ale nie wystarczy im czasu na uporządkowanie własnego serca. Dzisiejsze kolejki do konfesjonałów są ostatnim dzwonkiem, aby odbudować dom dla Boga, bo serce człowieka jest Jego pierwszym domem. Zresztą, tak było gdy Bóg stwarzał człowieka na swój obraz i podobieństwo czyniąc w ten sposób człowieka „świętą w Panu świątynię”. Przypomina nam o tym Maryja w scenie zwiastowania, która przyjmuje pod swoje serce Syna Bożego stając się na dziewięć miesięcy Jego domem.
Twoje serce również ma stać się godnym mieszkaniem dla Boga, który już nadchodzi aby lud swój zbawić. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na ostatnie słowa proroctwa Natana, jakie wypowiedział do króla Dawida: „Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki”. To jest także obietnica dla każdego z nas, bo jesteśmy uczestnikami Nowego Przymierza, które stanowi wypełnienie tej obietnicy. Ale to dla nas także wielkie zobowiązanie, aby faktycznie moje serce było domem Pana Boga nie tylko dziś i jutro czy w  Święta Bożego Narodzenia, ale każdego dnia. I te kolejki niestety pokazują, że to ciągle jest teoria. Bo często w ostatniej chwili szukamy kościoła, aby się wyspowiadać. I dobrze, że tak jest. Ale stanu łaski uświęcającej nie możemy zawężać do jednych i drugich świąt. To jest sprawdzian naszej chrześcijańskiej dojrzałości. Gdy budujemy dom Bogu nie od święta, ale na co dzień.
   Pośród przedświątecznej gorączki, przygotowań i listy niezałatwionych spraw, warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie trud wniknięcia w istotę tego czasu. Co tak naprawdę jest treścią tych świąt? Nie jest to spotkanie z rodziną, choć to święta rodzinne. Nie są to prezenty, choć miło je otrzymywać. Nie są to nawet bogate tradycje, których w Polsce mamy wiele. Istotą Narodzenia Pana Jezusa jest świętowanie Jego urodzin, wielkie święto nadejścia Emmanuela – Boga z nami. Bóg przychodzi do nas niejednokrotnie inaczej niż sobie to wyobrażamy. Ot, może przyjść w osobie ubogiego czy bezdomnego i zasiąść do naszego wigilijnego stołu. Przecież tradycyjnie zostawiamy puste nakrycie dla niespodziewanego gościa. Problem w tym, że często tradycja nakazuje by to nakrycie pozostało puste. Przecież to powtórka historii sprzed 2000 lat, gdy nie było miejsca w Betlejem… A może warto w tym roku zatroszczyć się, aby ktoś usiadł do stołu na tym „tradycyjnie pustym miejscu”? Przecież jest tyle osób żyjących samotnie, chorych, ubogich bez szansy na wigilijną wieczerzę. Może wtedy jedynym co przypomina wigilię jest biały opłatek łamany z bliskimi na odległość. To są ludzie żyjący obok nas. Może warto zmienić tradycję pustego miejsca na miejsce zajęte przez Chrystusa? Mówię o tym, bo coraz częściej słyszy się o niechrześcijańskiej praktyce oddawania na czas świąt ludzi starszych i schorowanych do szpitali, aby jak to czasami określają, „nie psuć świąt dzieciom”. A co w takim przypadku z przykazaniem „Czcij ojca swego i matkę swoją”? Przecież nie przestaje ono obowiązywać także w święta, co więcej właśnie wtedy jest szczególny czas realizacji tego zobowiązania.
   Ostatnie dni adwentu to Nowenna do Dzieciątka Bożego . Śpiewamy tam tzw. Wielkie Antyfony. Jest to swoista odpowiedź Boga na wołanie, jakie zanosimy do niego mówiąc „Marana tha!” (Przyjdź Panie Jezu). I co ciekawe, pierwsze litery tytułów mesjańskich tam użytych w języku łacińskim czytane od końca tworzą wyrażenie „Ero cras”, co znaczy „będę jutro”.
Moi drodzy, Chrystus przyjdzie. Święta w Twoim życiu też się odbędą, ale czy będzie to Boże Narodzenie?

sobota, 16 grudnia 2017

III NIEDZIELA ADWENTU

                             Znalezione obrazy dla zapytania 3 niedziela adwentu rok b          J 1,6-8.19-28
Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu…
 Kto Ty jesteś? Kim jesteś? 
 Z tym pytaniem musiał zmierzyć się Jan Chrzciciel.Co było przyczyną zainteresowania osobą Jana? Oczywiście to, co wzbudzało niespotykane zainteresowanie ludności, czyli Jego nauczanie i czyny. Jan wzywał do pokuty, co wiązało się z wyrzeczeniami, których nie każdy chciał się podjąć, a na pewno, mało kto ze starszyzny Izraela, która uważała się za wzór do naśladowania.
 Jan dał takie oto świadectwo o sobie: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała.”
                                   Jan zaświadczył o sobie, a była to prawda.
             A my? Co powiemy o sobie, gdy staniemy w obliczu pytania: kim jestem?

Łatwiej jest zadać komuś takie pytanie, niż samemu na nie odpowiedzieć. Takie pytanie może wzbudzić w nas zakłopotanie albo niepokój. Z naszej strony mogą pojawić się różne reakcje, ale najistotniejsze będzie to, jaką damy odpowiedź. Z naszej codzienności wiemy, że nie każdy chce powiedzieć wprost to, kim jest. Nie każdy ujawni swoją prawdziwą twarz.
Dlaczego tak jest? Są różne tego przyczyny. Jest wiele powodów, dla których, trudno jest nam ujawnić własną tożsamość. Nie łatwo jest mówić o sobie samym nawet wobec samego siebie, wobec innych, i wobec Boga.
1. Pierwszą przyczyną jest strach o własny wizerunek – nie ujawniamy siebie, gdyż obawiamy się, że prawda ogołoci nas z naszych wad i słabości.
Liczymy się z opinią i zależy nam na tym, by inni mieli o nas jak najlepsze zdanie. Boimy się tego, co i jak, inni o nas powiedzą. Dlatego wolimy ukryć swoje małości, grzechy, wady i wszelkie kompleksy pod maską wielkiego i wspaniałego człowieka.
Przyjmujemy wszelkie pozory, po to, aby zawsze nas podziwiano, chwalono i obsypywano komplementami. Nie chcemy, aby inni nas znali takimi jakimi jesteśmy – prostymi, normalnymi, zwykłymi ludźmi z wadami i kompleksami. Ukrywanie wlanej tożsamości za wszelką cenę rodzi chore relacje między ludźmi.
Ta przyczyna ogołaca nasz lęk przed utratą tego co dla nas najcenniejsze. Wolimy nie narażać się, po to, by inni nie odwrócili od nas. Zależy nam bowiem na przyjaźni, miłości ukochanej osoby, pracy, na dobrym imieniu. Dlatego nie powiemy co na dany temat szczerze myślimy, gdyż szczerość ujawniłaby nasze poglądy, może bardzo odmienne. Nie ujawnimy własnej opinii. Ukryjemy się w sobie, we własnej skorupie, myśląc, że tak jest bezpieczniej. Możemy ukrywać przed przyjaciółmi  to, co w nas jest, ale pamiętajmy, że taka postawa może doprowadzić do tragedii. Będziemy udawać, że wszystko jest w porządku, ale po pewnym czasie może okazać się, że tajenie prawdy o sobie może przynieść bolesne skutki dla bliskich.
Ukrywanie własnej tożsamości i własnego zdania pociąga za sobą obłudę, zakłamanie i uzależnienie od tych, których się boimy.
2. Przyczyną jest ucieczka przed odpowiedzialnością.
Boimy się, że prawda obnaży nasze wady i egoistyczne zachcianki oraz popełnione w przeszłości złe czyny. Bolesny jest np. grzech zdrady, który stale będzie powracał i gryzł sumienie w obecności ukochanej osoby, bo jak spojrzeć prosto w oczy osobie, którą kocham, a którą skrzywdziłem? Lęk i niepokój będzie paraliżował wszelkie nasze poczynania, dlatego zabarykadujemy się przed światem, aby nikt nie ujrzał w nas bolesnej prawdy.
3. Trzecią przyczyną jest osiągnięcie zamierzonego celu kosztem drugiego człowieka.
W tej sytuacji wykorzystywane są przeróżne metody manipulacji. Najbardziej popularną metodą jest kłamstwo publicznie wypowiedziane przeciw sprawiedliwemu człowiekowi. Ma ono swój cel. Najpierw odebranie dobrego imienia bliźniemu i zrujnowanie jego życia. A potem ukryć oszczercę za kotarą, by w ukryciu realizować własne interesy i potrzeby, gdy tymczasem cały świat będzie zwracał uwagę wyłącznie na niewinnie przez nas oskarżonym. Podobnie dzieje się w naszych środowiskach: w miejscach pracy, w gronie sąsiadów i nawet przyjaciół czy znajomych. Najczęstszy powód to rywalizacja lub zazdrość. Znamy różne historie intryg, rzucanych oszczerstw i pomówień. Kłamstwo celowo wypowiedziane ma zniszczyć drugiego, zrujnować, podeptać jego godność albo doprowadzić do degradacji, wszystko po to, by za wszelką cenę pozbyć się niewygodnego świadka czy rywala.

Czy aż tak trudno jest odpowiedzieć na pytanie: kim jestem?
– Dla jednych jest to proste i oczywiste. To ludzie prawdy, są zawsze szczerzy, otwarci na innych nawet potrzebujących. To ludzie pełni życzliwości.
– Dla pozostałych to bardzo trudne, gdyż dla własnej wygody zawsze będą udawać kogoś, kim nie są.
Dlatego Kościół w Adwencie słowami Jana Chrzciciela przypomina nam wołanie proroka Izajasza: „Prostujcie ścieżki dla Pana…” Przygotujmy nasze drogi, gdyż Pan już się zbliża. Przygotujmy się na Jego powitanie.
Uczynić to możemy przez:
– wyprostowanie relacji z drugim człowiekiem – najlepiej przez wzajemne pojednanie,
– oraz przez szczerze wyznanie Bogu swoich grzechów w konfesjonale. A Bóg widząc nasze szczere intencje wyprostuje nasze serca. Jan wzbudzał niepokój, gdyż jego mocne słowa zaczęły dawać do myślenia, poruszały sumienia, a udzielany chrzest nawrócenia, był publiczną formą przyznania się do swoich grzechów. To zaś przynaglało do przyjęcia zmiany własnego postępowania.

sobota, 9 grudnia 2017

II NIEDZIELA ADWENTU

          Znalezione obrazy dla zapytania II niedziela Adwentu rok B    (Mk 1,1-8)
Początek Ewangelii o Jezusie Chrystusie, Synu Bożym. Jak jest napisane u proroka Izajasza: Oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, Jemu prostujcie ścieżki. Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym.
    Każdy z nas stając przed Bogiem, w swojej codzienności, za każdym razem staje przed pewnego rodzaju „nowością”. Wydarzenia, w których uczestniczymy zapowiadają rozwój wydarzeń. Początki są niekiedy niejasne, ale stają się zrozumiałe z perspektywy końca. Podobnie jak w naszej codzienności, podobnie dzieje się w sferze naszej wiary. Nie wszystko rozumiemy i nie jesteśmy wstanie sobie wyobrazić, ale dotyka nas Ewangelia – Dobra Nowina, przyniesiona przez „różnych posłańców” i ukazuje szczególną wiadomość – jestem kochany przez Boga; On pragnie mi wybaczyć. Dobrą Nowiną jest Boże miłosierdzie. On pragnie, by ten szczególny rodzaj miłości do nas dotarł i dotknął naszych serc, umysłów, naszej duszy. 
Głos woła nadal i pragnie osiąść w naszych sercach. Możemy się zastanowić nad tym, co obecnie do mnie On woła…
„…przygotujcie…”
Samo słuchanie Go, słuchanie tej wieści o miłosierdziu Boga, już otwiera szeroko serca, już czyni w naszym sercu Bożą obecność. Serce doznaje powolnej przemiany, ale przygotowuje się na Jego przyjście. 
    Bóg w różnych sposób kieruje naszymi krokami i pragnie ukazać nam szczególną drogę, dzięki której On będzie mógł do nas przyjść, a my do Niego.
Chrzest, który czynił Jan był symbolem nieco innym, niż tym, co dziś rozumiemy i przyjmujemy.  W jego przypadku jednak, poprzez symbolizm śmierci, chrzest nie jest gestem który sam z siebie przynosi oczyszczenie i usprawiedliwienie; chodzi natomiast o zewnętrzne wyrażenie wewnętrznego nawrócenia, rozumianego jako umarcie dla siebie i swojego grzechu.
Chrzest Jana ogranicza się jedynie do chrztu z wody, do zanurzenia, które pomaga uświadomić sobie to jak bardzo człowiek potrzebuje Boga do zbawienia. Chrzest udzielany przez Jezusa jest radykalnie inny, ponieważ zanurza człowieka w Duchu Bożym, który jest Duchem świętości i życia.
„Ludzie, którym wybaczono, wybaczają!” – zapamiętana myśl, dziś staje się dla mnie bardziej zrozumiała. Z jednej strony czynić wszystko, by Bóg mógł wejść do mojego życia drogą, którą ja Mu przygotuję; z drugiej zaś strony – każdy z nas, ma ofiarowywać innym dary, które sam otrzymuje, przez obecność Boga w naszym życiu. Bądźmy niczym Jan – przyjmijmy Boże miłosierdzie, żyjmy Jego miłością, a nasze życie niech będzie świadectwem o Bogu – o Dobrej Nowinie – o Bożej Miłości, która zbawia.
Takie jest nasze czekanie na Boga. Bo to On sam jest sprawiedliwością i pokojem, mądrością i wolnością,odwagą i miłością. A więc wypatruj Go. Tęsknij za Nim. Czekaj na Jego przyjście. Nie na końcu twojego biegu, na końcu twoich dni. Ale czekaj na Niego na każdą chwilę swojego życia. Wyczekuj na Jego światło. Wypatruj Jego jasności. Chciej Jego mądrości. Pragnij twojego osobistego zbawiania - żebyś rósł w mądrość, w świętość, w odwagę, w wolność. Żeby zajaśniało w tobie Jego światło, żeby zadźwięczał w tobie Jego głos, żeby napełniło cię Jego piękno.

sobota, 2 grudnia 2017

I NIEDZIELA ADWENTU

Znalezione obrazy dla zapytania 1 niedziela adwentu rok b 
(Mk 13,33-37)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!
 Czuwajcie - mówi Jezus do swoich uczniów - bo nie wiecie, kiedy ten czas nadejdzie (13,33).
    Aż trzykrotnie w tej krótkiej Ewangelii Jezus wezwie swych uczniów do czuwania. Wie, że będą mieli z tym kłopot. Sam przekona się o tym boleśnie, zaledwie dwa dni później, w Ogrodzie Oliwnym, gdy zastanie ich śpiących. Ale czuwanie to nie tylko walka z sennością.
   "Czuwam" - przypomniał w swoim słynnym rozważaniu przed Apelem Jasnogórskim Jan Paweł II, to nie zagłuszam swojego sumienia i nie zniekształcam go, nazywam dobro i zło po imieniu, stawiam zaporę demoralizacji, dostrzegam drugiego i nie zamykam się w ciasnym kręgu własnych interesów (por. Jan Paweł II, Częstochowa, 18.06.1983 r.)
             Zaraz po wezwaniu do czuwania Jezus opowiada uczniom krótką przypowieść:

Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. (13,34)

Właściciel domu jest człowiekiem majętnym, ma odźwiernego i swoje sługi, którym powierzył staranie o wszystko, albo tłumacząc dosłownie za tekstem greckim, "dał swoim sługom pełnomocnictwo", "przekazał im władzę". Chrystus chce nam tutaj jakby raz jeszcze przypomnieć, że wszelka władza jaką sprawuje człowiek: polityczna, sądownicza, kościelna, rodzicielska, jest z Bożego nadania, z Bożej woli, dla utrzymania porządku w Jego domu, czyli w Bożym świecie, i że jest to władza chwilowa, do czasu Jego powrotu z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem (13,35).
Ten wyraźny podział nocy na cztery części, a nie na trzy jak było u Żydów, jest dla kolejnym dowodem, że Ewangelia św. Marka powstała poza Palestyną i przeznaczona była dla chrześcijan nawróconych z pogaństwa, zamieszkujących w Rzymie. Aby jednak nie było wątpliwości, że słowa Jezusa dotyczą jedynie jakiejś zamkniętej czy wybranej społeczności, Chrystus dodaje od razu: Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie" (13,37).
   Chrystusowi w dzisiejszej Ewangelii nie chodzi jednak aby nas przerażać, odbierać nam radość życia, straszyć katastrofami i perspektywą nieuchronnej śmierci. Chce nas raczej zachęcić abyśmy nasze życie wprowadzili na właściwe tory, wyznaczyli mu cel i nadali sens. Po to także jest ten rozpoczynający się Adwent, wyjątkowy czas, ze specyficzną liturgią, przeżywaną w Polsce w niezwykłej atmosferze, gdzie nawet przyroda nabiera swoistej symboliki, bo przecież długie zimowe noce, obrazują idealnie duchowe mroki, a tęsknotę za słońcem, odwieczne pragnienie człowieka za ciepłem, dobrocią i szczęściem. Tak, Adwent, ze swoją liturgią i klimatem, ma być dla nas czasem pragnienia i oczekiwania, czasem, w którym, także poprzez osobiste wyrzeczenia, odczujemy duchowy głód Boga, który jedynie "łaknących nasyca dobrami, a bogaczy odprawia z niczym (Łk 1,53).
Czy taki będzie ten Adwent? Czy odczujemy w nim głód Boga? Czy też do tego stopnia uśpi nas szum przedświątecznej komercji, że czekać będziemy jedynie na... promocje.
Panie Jezu, który trzykrotnie zachęcasz nas dzisiaj do czuwania, spraw, prosimy, aby ani nasza pycha nie zlekceważyła Twoich słów, ani światowe troski nie zagłuszyły Twojego wezwania. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

sobota, 25 listopada 2017

UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

 Znalezione obrazy dla zapytania Chrystusa Króla rok a Mateusz(Mt 25,31-46)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.
   Chrystus jest Królem w znaczeniu przenośnym: króluje w umysłach ludzkich, bo On sam jest prawdą, a ludzie od Niego powinni tę prawdę czerpać.  Króluje w woli ludzkiej, ponieważ wpływa swymi natchnieniami na naszą wolną wolę. Króluje w naszych sercach, bo nas ukochał najbardziej i nie można nikogo bardziej kochać niż Jego.
Chrystus jest także Królem jako człowiek, gdyż tylko o Chrystusie jako Człowieku można powiedzieć, iż otrzymał od Boga Ojca "władzę i cześć i królestwo".
Również i Pismo święte stawia nam przed oczami Syna Bożego jako Króla. To On jest starotestamentalnym Panem, narodzonym z pokolenia Izraela, który przez Boga Ojca ustanowiony jest Królem nad Syjonem, Jego świętą górą i otrzyma narody w swoje dziedzictwo i posiadłości swoje aż po krańce ziemi. Również w starym Testamencie czytamy "Tron Twój, Boże, trwa na wieki wieków; berło prawości, laska Twego królestwa" oraz "Wzejdzie za dni Jego sprawiedliwość i obfitość pokoju... I będzie panował od morza aż do morza i od rzeki aż do krajów okręgu ziemi".
Z Nowego Testamentu można wspomnieć tylko poselstwo Archanioła, który poucza Dziewicę Maryję, iż "porodzi Syna, któremu da... Pan Bóg stolicę Jego praojca Dawida i który będzie królował w domu Jakubowym na wieki, a królestwu Jego nie będzie końca." Sam Chrystus świadczy o swoim panowaniu: dając odpowiedź na publiczne zapytanie Piłata, iż jest Królem, iż dana Mu jest wszystka władza na niebie i na ziemi; a słowa te cóż innego oznaczają, jak nie wielkość Jego potęgi i nieskończoność królestwa? Na czym zaś polega ta godność i władza Pana Naszego, trafnie określa św. Cyryl Aleksandryjski: "Dzierży On, Jednym słowem, panowanie nad wszystkim stworzeniem, nie siłą wymuszone, ani od nikogo z zewnątrz, ale na mocy swej istoty i natury"; znaczy to, że władza Jego opiera się na tym przedziwnym zjednoczeniu natury boskiej i ludzkiej. Stąd wniosek, że Chrystusowi należy się uwielbienie od ludzi i od aniołów, nie tylko jako Bogu, lecz zarazem aniołowie i ludzie mają być posłuszni i ulegli Jego władzy, jako Człowieka, mianowicie, iż na mocy samego zjednoczenia boskiej i ludzkiej natury, Chrystus panuje nad całym stworzeniem.
Chrystus jednak panuje nad nami nie tylko z prawa natury, lecz także z prawa, które Sobie nabył przez dzieło odkupienia. Oby wszyscy ludzie, zapominający o tym, rozważyli to, jak drogo kosztowaliśmy Zbawcę Naszego: "nie skazitelnym złotem albo srebrem jesteście wykupieni... ale drogą krwią jako Baranka niezmazanego i niepokalanego Chrystusa".
 Chrystus posiada pełnię wszystkich wymiarów władzy, o czym czytamy w Piśmie Świętym. Pełnię władzy nauczania, prawodawczej i sędziowskiej.
Jezus dany jest ludziom, jako Odkupiciel, aby w Niego wierzyli, a równocześnie jako prawodawca, aby Go słuchali. Ewangelie przedstawiają Go, jako ustanawiającego prawo, gdy chociażby głosi na górze swe błogosławieństwa, wydając słuchaczom nakazy i normy postępowania, ale także ukazany jest jako władca praw natury, gdy zamienia wodę we wino, ucisza burzę, czy wskrzesza zmarłych. O władzy zaś sędziowskiej, którą otrzymał od Ojca, słyszymy i w dzisiejszej Ewangelii .
Nie zapominajmy, że jednak to królestwo Chrystusa jest głównie duchowe i do duchowych rzeczy się odnosi. Ci, którzy pragną do niego wejść, przygotowują się przez pokutę. Nie mogą zaś inaczej wejść, jak przez wiarę i chrzest, który choć jest zewnętrznym obrzędem, jednak oznacza i sprawia wewnętrzne odrodzenie: to królestwo przeciwstawia się jedynie królestwu szatana i mocom ciemności, a od swych zwolenników wymaga nie tylko, aby oderwali się od bogactw i rzeczy ziemskich i wyżej cenili nad nie skromność obyczajów i pragnęli sprawiedliwości, lecz także, aby się zaparli samych siebie i nieśli swój krzyż, ponieważ Chrystus, jako Odkupiciel, krwią swoją nabył Kościół, a jako Kapłan, złożył z Siebie ofiarę za grzechy i ustawicznie ją składa. Wróćmy jeszcze do powodów ustanowienia dzisiejszej uroczystości. Jeżeli papież nakazał, aby cały katolicki świat czcił Chrystusa jako Króla, to przez to chciał zaradzić potrzebom dzisiejszych czasów i podać szczególne lekarstwo na zarazę, jaka nawiedziła społeczeństwo ludzkie. A tą zarazą jest  laicyzm,  jego błędy i złe dążenia. Ale ja wiem, komu zaufałem. Ja jestem katolikiem i mam tylko jednego Króla. Boga, którego ramionami jest lilia nieskończonej miłości i miecz sprawiedliwości. Bo tylko Chrystus Wodzem, Chrystus Królem Chrystus Władcą nam.

sobota, 18 listopada 2017

XXXIII NIEDZIELA ZWYKŁA

         Znalezione obrazy dla zapytania 33 niedziela zwykła rok a      (Mt 25,14-30)


 Pewien człowiek, mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana! Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność! Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
   Ewangelista Mateusz zamieszcza przypowieść Jezusa o talentach. Wielkość powierzonego sługom majątku była dostosowana do osobistych możliwości każdego z nich. Zaangażowanie sług okazało się jednak różne: jeden był bardzo gorliwy, drugi-przeciętnie, a trzeci- leniwy. Dwaj pierwsi słudzy natychmiast zabrali się do pracy, używali środków, które im powierzono i realizowali wolę swego Pana. Bronili jego interesów i realizowali jego cele. Trzeci sługa usprawiedliwił swoją postawę lękiem wobec swojego pana. Nie pomnożył dobra otrzymanego, ani nie użył go dla siebie. Oddał jednak tyle samo, ile otrzymał, uczynił powierzony mu talent bezużytecznym. Spotkała go za to kara- za brak zaangażowania, a nie za mały stan posiadania. Jezus odniósł przypowieść o talentach do bogactw duchowych. Według Niego, kto u Boga jest bogaty, tego Bóg uczyni jeszcze bogatszym przy ostatecznej zapłacie. Kto jednak nie posiada skarbów, które liczą się w niebie, na sądzie Bożym zostanie z niczym.
                Co robię z darem wiary? Czy ją rozwijam, pogłębiam? Czy moja wiara wzrasta?
 Zachętę pana, aby starać się żyć dobrze niezależnie od tego, czy mamy pozytywny obraz Boga czy nie, tak naprawdę możemy streścić w znanym powiedzeniu: „Kto chce, szuka sposobu. Kto nie chce szuka powodu". To od nas zależy najwięcej. Bo dobre życie jest możliwe zawsze. Nie tylko wtedy, gdy wszystko na początku tego życia ułożyło się dobrze. Nowe życie można zacząć w każdej chwili. „Oto wszystko czynię nowe" - mówi Jezus. On dziś pokazuje ci w głębi twego serca jak możesz rozpocząć to nowe, dobre życie. Jeśli tylko chcesz.