sobota, 27 sierpnia 2016

XXII NIEDZIELA ZWYKŁA


 Znalezione obrazy dla zapytania 22 niedziela zwykła rok c

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca!”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej!”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony». Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych»
              Przypowieść o zaproszonych na ucztę jest okazją do refleksji nad pokorą i pychą.
 Faryzeusz zaprosił na ucztę ludzi wybitnych, liczących się. Zaprosił także Jezusa, jako znanego Nauczyciela. Jezus obserwując zaproszonych, zwrócił uwagę na brak ludzi z niższej warstwy społecznej: ludzi z marginesu, biednych, uważanych za grzeszników. 
Wytykając błąd faryzeusza, Jezus wskazuje na wybór relacji. Nie powinniśmy wartościować ludzi według ich zamożności, przynależności klasowej, bogactwa intelektualnego czy duchowego. Chrześcijanin powinien być otwarty na każdego człowieka i odnosić się do każdego z szacunkiem, doceniając jego godność i wartość.
    Wybór elity na ucztę przez faryzeusza wiązał się z oczekiwanymi profitami, chwałą i uznaniem. Jezus proponuje inne profity: życie wieczne. Dzielenie się z ubogimi, obdarowanie innych bezinteresownie jest gromadzeniem skarbów w niebie. Ludzie z marginesu, bezdomni, potrzebujący są naszymi nauczycielami i dobroczyńcami; uczą nas bezinteresownego dawania, miłości prawdziwej, nie wykluczającej nikogo. Dzięki nim możemy czynić dobro. Tacy ludzie są skarbem na ziemi, a w przyszłości naszymi orędownikami przed Bogiem.
Czy znam swoje miejsce w relacji do Boga i w życiu? Co sądzę o hierarchii Jezusa? Z jakimi ludźmi najchętniej przebywam? Jakich wykluczam z moich relacji? Jak odnoszę się do ludzi z marginesu? W jaki sposób wartościuję innych? Jakimi motywacjami kieruję się, dając innym siebie, swój czas, pieniądze, miłość…?

sobota, 20 sierpnia 2016

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 21 niedziela zwykła rok c  Jezus nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzeczce: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi» (Łk 13, 22 – 30).
     Według Mateusza Jezus mówi o dwóch bramach: szerokiej i wąskiej. Brama szeroka symbolizuje wygodny, bezproblemowy i bezstresowy styl życia. W praktyce prowadzi do narcyzmu, egoizmu, społecznej znieczulicy. Odrzuca ducha ofiary, bezinteresowność, trud, krzyż.
Brama wąska i droga wąska to z kolei radykalne życie Ewangelią. W Kazaniu na Górze Jezus określił istotę tej drogi. Jest nią życie błogosławieństwami, życie w przebaczeniu, miłosierdziu i miłości, nawet nieprzyjaciół.
W czasie II tygodnia rekolekcji ignacjańskich, gdy rozważane były treści Medytacji o dwóch sztandarach jedna starsza siostra zakonna stwierdziła, że to rozróżnienie dotyczy ludzi świeckich. Natomiast osoby zakonne w ogóle nie stają przed takim wyborem. Życie zakonne jest w automatyczny sposób wyborem ciasnej drogi. Jednak na drugi dzień przyszła bardzo zdziwiona i zaskoczona, gdyż odnalazła siebie na drugiej, szerokiej drodze.
      Czy potrafię zaufać Jezusowi do końca czy raczej wciąż opieram się na własnych kalkulacjach?


niedziela, 14 sierpnia 2016

XX NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 20 niedziela zwykła rok c           Łk 12,49-53
                   
Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął. Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

    Kiedy Chrystus mówi: Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonąłnie ma na myśli brutalnych rozruchów, wojny czy rodzinnych kłótni. On jest przecież Królem pokoju a nie wojny i zamieszania. Ale jest też Prawdą i o tym nie wolno nam zapominać. I to niestety prawda jest wartością, która powoduje rozłamy w rodzinach. Sam Chrystus właśnie z powodu prawdy został ukrzyżowany, bo jak sam o sobie powiedział: Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie.” (J 18,37). I tego właśnie – PRAWDY- najbardziej nam brakuje we współczesnym  świecie. Prawdy świat się boi, prawdy nienawidzi, prawdy się obawia, przed prawdą ucieka w polityczną poprawność, w oportunizm,  w uładzoną  i fałszywą grzeczność. Tak było za czasów Jeremiasza i za czasów Jana Chrzciciela, i za czasów Jezusa. I tak jest dzisiaj. Żyjemy niby w miłym ale zakłamanym świecie. Nie dajmy sobie wmówić, że prawda, czasami bolesna musi być przemilczana dla świętego spokoju. Prawda ma swoją siłę, ona jest potęgą i chcemy tego czy nie ona i tak zwycięży świat zakłamania i fałszu. Tylko po której stronie będę ja?
    Zdania z dzisiejszej Ewangelii Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam?wydają się zaprzeczać innym wypowiedziom Chrystusa: Pokój mój daję wam, pokój zostawiam wam, nie tak, jak świat daje ja wam daję. Czy rzeczywiście istnieje sprzeczność między tymi dwoma wypowiedziami Chrystusa? Czy Chrystus chce nam dać pokój, czy rozłam?
    Pokój proponowany przez Chrystusa nie jest świętym spokojem. Nie jest na pewno przymykaniem oczu na zło. Pokój, który Chrystus chce nam dać wypływa z głębokiego zjednoczenia z Nim i z życia w Łasce Uświęcającej, z życia uczciwego i poddanego Bogu. Nie jest on tolerancją wobec fałszu, zakłamania i obłudy. Nie jest „świętym spokojem”, jaki daje świat. Nie jest unikaniem konfrontacji za wszelką cenę i dla świętego spokoju, bo tolerancja wobec fałszu jest fałszywą tolerancją – jak mówi O. M. Krąpiec.
To, co Chrystus krytykuje w dzisiejszej Ewangelii, to właśnie kompromisowa i konformistyczna postawa wobec zła i zakłamania. On sam nie poszedł za pokusą konformistycznej ugodowości i nie narażania się „wielkim tego świata”. On sam miał odwagę opowiedzieć się przeciwko złu i kłamstwu, a po stronie prawdy i dobra. Mimo, że zapłacił za to najwyższą cenę, cenę własnego życia.
Zresztą często występuje ten motyw w Ewangelii. Nie możecie dwóm panom służyć …„, „Przyszedłem ogień rzucić na ziemię ...”, „Ja się po to narodziłem i po to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie …
Ogień, który chce rzucić na ziemię, to zapał i ogień miłości, ale i ogień walki ze słabościami, ze złem, ze spłyceniem, z bylejakością. To zdecydowane opowiedzenie się przeciwko miałkiej moralności bez przykazań, przeciwko etyce bez wymagań, przeciwko spłyceniu i zlaicyzowaniu Dobrej Nowiny.
 A wielu jest takich chrześcijan, wielu takich wyznawców Chrystusa, którzy chcieliby sprowadzić całą Dobrą Nowinę, do paru idiotycznych  obrazków. Wielu takich, którzy dla fałszywie rozumianego pokoju rezygnują z Ewangelicznego radykalizmu. Chrystus pragnie, aby zapłonął ogień.

sobota, 6 sierpnia 2016

XIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Jezus powiedział do swoich uczniów:
”Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie. A wy podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci; aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.

niedziela, 31 lipca 2016

XVIII NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania 18 niedziela zwykła rok c                     (Łk 12,13-21)
Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.
Dzisiejsza Ewangelia niesie nam jeszcze jedno ostrzeżenie. Mo­żna je streścić słowami Ojca św. (6 czerwca 1979 do pielgrzy­mów ze Śląska). Człowiek "okazuje się panem, a nie niewolnikiem ziemi, a także panem, a nie niewolnikiem pracy". Pracowi­cie gromadzimy do naszych spichlerzy owoce naszej pracy. Czło­wiek zarabia i gromadzi po to, aby mógł po ludzku żyć. Posiada­nie środków do życia jest zapewnieniem ludzkiej godności i niezależności. Człowiek, któremu braknie powszedniego chleba, łatwo staje się niewolnikiem tego, który może go kupić za miskę stra­wy, za kawałek chleba. Pomyślmy teraz, czy nie grozi nam inne niebezpieczeństwo. Człowiekowi może się wydawać, że żyje po to, aby pracować, że żyje po to, aby gromadzić. Że praca i groma­dzenie są głównym celem jego życia. Człowiek staje się wówczas niewolnikiem pracy i ziemi. Uważajcie i strzeżcie się – mówi Chrystus, bo nawet, gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia. Ostrzeżenie Pana Je­zusa jest bardzo mocne: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają two­jej duszy od ciebie" (Łk 12, 20). Stajemy wobec bardzo bolesne­go paradoksu. Człowiek, który ma ponad materię wyrastać, ma nad ziemią panować, staje się niewolnikiem materii i pracy w pocie czoła. Żyje dla pracy i dla zbierania jej owoców. Jakże potrzebne są dla człowieka dwudziestego wieku, człowieka, któ­ry tak często widzi cel swego życia w osobistym sukcesie i ma­terialnym dostatku, słowa mędrca Koheleta, o marności docze­snych osiągnięć.

Na tle zasygnalizowanych problemów lepiej rozumiemy we­zwanie św. Pawła skierowane do tych, którzy przyjęli Chrystusa. Jeśliście razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie te­go, co w górze, gdzie przebywa Chrystus po prawicy Boga. Dąż­cie do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi.
 Jesteśmy bardzo uwrażliwieni na punkcie swojej godności, bardzo wysoko cenimy własną wolność. Przyjrzyjmy się tym wartościom w świetle dzisiejszych rozważań. Każdego dnia rano stajemy przed Bogiem, naszym Ojcem i Stwórcą. Modlimy się, mówimy pacierz, odmawiamy pacierz. O! właśnie, czy chodzi o odmówienie czegoś? Poranna modlitwa powinna nam przypom­nieć o naszej wielkiej godności. Bóg daje nam cudowne tworzy­wo: dzień. My ten dzień będziemy tworzyć naszym świadomym działaniem. Jak wiele czynności będziemy spełniać mechanicznie? Jak wiele będzie pracy w pocie czoła? A jednak stanęliśmy na progu dnia świadomi, że tylko człowiek może nadawać moralną wartość upływającym godzinom dnia. Niezależnie od tego, czy są to godziny wypełnione pracą fizyczną, pracą umysłową, bole­snym i zdawałoby się beznadziejnym cierpieniem ludzi przykutych do łoża, ludzi żyjących w opuszczeniu i samotności; są to godziny dane przez Boga Stwórcę. Jest to zadanie postawione przez Boga każdemu z nas. Odnajdziemy godność dzieci Bożych, przyjmując świadomie z rąk Ojca każdą godzinę życia, nadając jej wartość dobrze przeżytego czasu. Dlatego módlmy się rano zwyczajnie, po prostu: Ojcze, dawco wszystkiego, spraw, abym dzień dzisiejszy przeżył tak, jak Ty tego ode mnie oczekujesz – dając mi ten dzień.
 Brońmy też naszej wolności, byśmy pracując nie stali się nie­wolnikami pracy i materii. Dlatego kończąc każdy dzień naszego życia nie pytajmy tylko o to ile zdobyliśmy, ile przepracowaliś­my. Owszem, ważne jest, ile posiadamy, ale ważniejsze jest to, kim jesteś­my. Ważne jest to, aby praca przynosiła nam satysfakcję i nie wyniszczała nas fizycznie, ale ważniejsze jest to, czy jesteśmy bogaci przed Bogiem. Dlatego każdego wieczoru stawiajmy sobie pytanie, co w minionym dniu podobało się Panu. Na ile ten dzień przybliżył mnie do Boga, uczynił bogatszym w Jego oczach? Codzienna mo­dlitwa poranna i wieczorna, modlitwa, której nauczyła nas nasza matka, niech broni naszej godności i wolności i przypomina nam, że przyoblekliśmy nowego człowieka, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu Boga – według obrazu Tego, który go stwo­rzył.

sobota, 23 lipca 2016

XVII NIEDZIELA ZWYKŁA


           
Znalezione obrazy dla zapytania 17 niedziela zwykła rok c

Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię;
      niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie». Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą»

    Wezwanie „Ojcze nasz” uświadamia nam zależność, jaka istnieje między nami a Bogiem. Bóg jest naszym Ojcem; my jako dzieci wszystko zawdzięczamy Jemu. Stąd wezwanie „Ojcze” powinno wyrażać wdzięczność, jaka rodzi się w nas – synach dobrego Ojca. Ta wdzięczność prowadzi do pragnienia i działania, by imię Boga Ojca było uznawane przez wszystkich, a Jego panowanie, królestwo rozszerzało się w świecie i w naszych sercach. Dlatego prosimy: niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo!
W modlitwie „Ojcze nasz” Jezus zachęca również do prośby: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Bóg Ojciec dobrze zna nasze potrzeby, a jednak Jezus nalega, by prosić. Prosząc, uświadamiamy sobie nasze pragnienia, potrzeby, naszą zależność od Boga i stajemy się bardziej pokorni. Jesteśmy wtedy jak dzieci, które ufają swoim  rodzicom i potrafią w naturalny sposób prosić i przyjmować dary.
Jezus zachęca do prośby o trzy fundamentalne dary: codzienny chleb, przebaczenie i Bożą opiekę. Pierwszy dar – codzienny chleb daje energię, siłę do życia i umacnia do podejmowania codziennego trudu. Codziennym duchowym chlebem jest również Eucharystia, Chleb życia, sam Jezus. Tych darów nie da się zmagazynować na dłuższy czas. Każdego dnia potrzebujemy chleba materialnego i duchowego.
Drugim darem jest przebaczenie grzechów, uchybień, błędów. Dar chleba jest znakiem pojednania. Obecność w naszym życiu Jezusa – Chleba życia – daje siłę, by prosić  o Boże przebaczenie i przebaczać innym. Nie można w życiu stosować dwóch miar – jednej dla siebie, drugiej – dla naszych bliźnich. Prosząc Boga o miłosierdzie, powinniśmy sami być miłosierni wobec naszych bliźnich.
Trzecim darem jest Boża Opatrzność, opieka i pomoc przed pokusami. Jesteśmy codziennie narażeni na pokusy. I doświadczenie wskazuje, że łatwo im się poddajemy. Dlatego potrzebujemy codziennego wsparcia, umocnienia, pomocy, by podejmować codzienne walki i zmagania.
 Czy na modlitwie czuję się jak dziecko w ramionach Dobrego Ojca? Czy potrafię prosić? O co powinienem dziś prosić? Jakiego daru najbardziej potrzebuję? O który dar najmniej proszę?

sobota, 16 lipca 2016

XVI NIEDZIELA ZWYKŁA

 


 „Jezus przyszedł do pewnej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. A Pan jej odpowiedział: Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba [mało albo] tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.

 Znalezione obrazy dla zapytania marto marto troszczysz się i niepokoisz o wiele Św. Łukasz  w Ewangelii o dwóch siostrach chce nam pokazać dwa różne sposoby służenia Jezusowi, dwa różne odcienie miłości. Obie siostry – uczennice Jezusa służą Mistrzowi. Każda z nich chce Go przyjąć i ugościć na swój sposób.
 Maria służy poprzez słuchanie i kontemplację. Siedzi u stóp Jezusa i wsłuchuje się w Jego słowa. Przyjmuje postawę ucznia, którego najważniejszym zadaniem, troską jest słuchać Mistrza. Daje Jezusowi kochające, rozumiejące serce. Marta z kolei podejmuje rozmaite posługi . Marta daje, troszczy się o potrzeby materialne. Nie jest natomiast nastawiona, jak Maria, na odbiór. I efektem tego jest podenerwowanie, niepokój, rozbicie wewnętrzne.
   Postawę Marty można porównać do człowieka bogatego, który daje, nic nie biorąc. Maria przyjmuje postawę przeciwną: zachowuje się jak człowiek ubogi, który przyjmuje. W życiu nie można tych postaw izolować, rozdzielać. Nie można jedynie dawać, nie zauważając własnych potrzeb. Nie można również tylko brać, nic w zamian nie dając. Pierwsza postawa może doprowadzić do wewnętrznego wypalenia i pustki, albo nadmiernego aktywizmu. Druga jest prostą drogą do egoizmu. Miłość zawsze zakłada wymianę, wzajemną komunię, wzajemne obdarowywanie. Musi jednak uwzględniać wsłuchiwanie się w osobę kochaną: w Boga, innych ludzi, siebie. Inaczej grozi manipulacja drugim. Miłość bez wolności jest zniewalaniem.
„Syntezą” dwóch sióstr jest Maryja. Maryja łączy ducha kontemplacji, modlitwy, wsłuchiwania się w Boga i człowieka z codziennym, trudem i pracą.
Czy jestem zdolny do przyjaźni? Czy mam przyjaciół, czy raczej wielu znajomych? Czy jestem bardziej „Martą” czy „Marią”?

sobota, 9 lipca 2016

XV NIEDZIELA ZWYKŁA

Znalezione obrazy dla zapytania xv niedziela zwykła rok c   (Łk 10, 25 – 37)
         A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?» On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego. Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył». Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?» Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął. Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go. Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”. Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?» On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!»
    Sensem życia  i  najważniejszym przykazaniem jest miłość. Miłość w potrójnym wymiarze: Boga, bliźniego i siebie.
 Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. Bóg nie może być na końcu kolejki naszych wartości. Bóg zawsze jest pierwszy i tylko On jest Panem naszego życia. Dlatego nie możemy Go kochać jedynie miłością sentymentalną, uczuciową. Bóg chce, byśmy Go kochali miłością  całkowitą – całym sercem, całym wnętrzem, duszą, umysłem,  całym życiem.  Prawdziwa miłość oddaje wszystko. Nie zatrzymuje niczego dla siebie. Jezus nie boi się stawiać nam radykalnych, a nawet wydawałoby się niemożliwych wymagań. Mówi: Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski .
  Będziesz miłował bliźniego swego. Przykazanie miłości Boga i bliźniego stanowi całość. Nie można ich oddzielać. Jeżeli nie kochamy Boga, źródła miłości, to miłość bliźniego jest iluzją. I odwrotnie, jeżeli nie kochamy bliźnich, to nie łudźmy się, że kochamy Boga.
Nie posiadamy dwóch serc; jednego czystego, szlachetnego, którym kochamy Boga i drugiego, które przez doświadczenia życiowe stało się podejrzliwe, egoistyczne, nieczyste. Mamy tylko jedno serce i nim kochamy Boga i ludzi.  Nie musimy w życiu wybierać między Bogiem a człowiekiem; Bóg stał się również człowiekiem i utożsamia się z człowiekiem.
  Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego. Zdrowa, wolna od egoizmu miłość siebie jest podstawą miłości bliźniego i w konsekwencji Boga. Jeżeli nie kochamy siebie, nie będziemy w stanie kochać innych. Jeżeli nie potrafimy ofiarować sobie prostego ludzkiego miłosierdzia i współczucia, nie jesteśmy zdolni ofiarować go innym. Właściwie najwięcej dajemy innym, akceptując swoje życie, kochając siebie. Miłuj bliźniego swego jak siebie samego oznacza: uczyń i ofiaruj najpierw sobie to, co chcesz uczynić i ofiarować bliźnim, bądź dobry dla siebie, pokochaj siebie. Czy Bóg jest w moim życiu rzeczywiście pierwszy? Kogo jest mi najtrudniej pokochać? Dla jakich osób nie ma jeszcze miejsca w moim sercu?

sobota, 25 czerwca 2016

XIII NIEDZIELA ZWYKŁA


 Znalezione obrazy dla zapytania 13 niedziela zwykła rok c

Gdy dopełnił się czas wzięcia Jezusa [z tego świata], postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: «Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?» Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka. A gdy szli drogą, ktoś powiedział do Niego: «Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz!» Jezus mu odpowiedział: «Lisy mają nory i ptaki powietrzne – gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć». Do innego rzekł: «Pójdź za Mną!» Ten zaś odpowiedział: «Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca!» Odparł mu: «Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!» Jeszcze inny rzekł: «Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu!» Jezus mu odpowiedział: «Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego».
     Gdy Jezusa nie przyjęto w jednym z miast samarytańskich, Jan i Jakub pragną zniszczyć niegościnne miasto. Niewątpliwie Apostołów cechuje wielka gorliwość i odwaga, ale nie rozumieją jeszcze ducha Jezusa, ducha Ewangelii. Jezus nawraca i zmiękcza serca ludzkie nie siłą, perswazją, „ogniem”, ale cierpliwością, wyrozumiałością i łagodną miłością.
Owszem, są sytuacje w których potrzeba „ognia z nieba”. Taki ogień oczyszcza z niejasnych, egoistycznych motywacji, ze zbytniej troski o siebie. A także odsłania wszelkie hipokryzje, dwulicowość, nieszczerość, brak przejrzystości, zakłamanie… Ale są to zwykle sytuacje nadzwyczajne. Generalnie, o wiele więcej można dokonać łagodną cierpliwością. Człowiek zły staje się dobrym nie przez ciągłe moralizowanie  bądź nacisk, ale przez akceptację, zrozumienie i okazanie serca.
Inną taktyką Jezusa jest delikatność i szacunek wobec ludzkiej wolności. Trafnie ilustruje to przykład trzech powołanych. Jezus powołując, stawia przed człowiekiem możliwość wyboru. I nie każde powołanie spotyka się z odpowiedzią pozytywną.
    Pierwszy powołany chce iść za Jezusem ale, jak sugeruje tekst, nie jest zdolny „opuścić własnej nory”.
    Drugi powołany przez Jezusa nie jest w stanie zerwać więzi emocjonalnych z rodziną.
   Trzeci powołany ogląda się wstecz. Jest to symbol przywiązania do przeszłości .
    Co jest moją „norą, gniazdem”, które mnie zatrzymuje i nie pozwala pójść radykalniej za Jezusem? Czy nie należę do ludzi wiecznego „jeszcze nie teraz”? Co mnie najbardziej zniewala? Za czym się wciąż oglądam? Czy nie żyję „połowicznie”
                                                                                                    Znalezione obrazy dla zapytania 13 niedziela zwykła rok c     

niedziela, 19 czerwca 2016

XII NIEDZIELA ZWYKŁA

                  Znalezione obrazy dla zapytania 12 niedziela zwykła rok c           (Łk 9, 18-24)
„Gdy raz modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za 
kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie». Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”.

     Słowo Boże, którego słuchamy, nad którym medytujemy przynosi światło i wskazówki na codzienne życie. Dziś jednak stawia nam pytanie: A wy za kogo Mnie uważacie?
Uczniowie byli z Jezusem dłuższy czas. Byli świadkami Jego słów, życia, cudów. W tym czasie padło już wiele pytań i odpowiedzi na pytanie o tożsamość Jezusa; pozytywnych i negatywnych. Przychodzi jednak czas, gdy uczniowie powinni sami odpowiedzieć, kim dla nich jest Jezus.
My również jesteśmy z Jezusem pewien określony czas. Kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat. Patrzymy na Jezusa. Uczymy się Jezusa. Mamy codzienny dostęp do Niego: Pismo święte, Eucharystia, modlitwa, życie duchowe, rekolekcje  itp. I Jezus stawia również nam pytania; pytania, przed którymi nie można uciec. A ty?  Za kogo mnie uważasz? Kim jestem dla ciebie?
   Po wyznaniu Piotra Jezus mówi o cierpieniu. Wyznać Jezusa oznacza zgodzić się na całą drogę z Nim. Zaprzeć się siebie, wziąć swój krzyż i iść za Jezusem. Wyznanie i przyjęcie Jezusa jest dopiero początkiem długiej, bardziej wymagającej drogi. Jest zgodą na zwrot w życiu, w którym jest cień krzyża. Codzienne życie, nużące zajęcia, monotonia i nuda, cierpienie, samotność, problemy w rodzinach, wspólnotach….  To jest codzienny trud, który często przypomina „drogę krzyżową”. Ale codzienny trud dla ucznia Jezusa nie jest balastem, który niszczy, przygniata. Nie jest również celem życia. Jest tylko drogą, środkiem, który wiedzie do Chrystusa, do Boga, do chwały.
Podjęcie trudu życia i krzyża jest zewnętrznym rozpoznawczym znakiem ucznia Jezusa. Jest kryterium dla nas i dla innych, czy podążam za Jezusem, czy tylko udaję, wyznaję Jezusa ustami, a w rzeczywistości załatwiam własne interesy i nie mam z Nim nic wspólnego.
W jaki sposób określiłbym moje wewnętrzne doświadczenie Jezusa? Czy potrafię przyjąć Jego słowa, nawet, gdy są trudne i niezrozumiałe dla mnie? Czy chcę iść za Jezusem całą drogą (również „krzyżową”)?
     Dziś wyjeżdżam na rekolekcje do Sandomierza, proszę moich przyjaciół o modlitwę, aby te rekolekcje przyniosły oczekiwane owoce. Ja zapewniam  o  swojej modlitwie również  za Was.